Reguła "3/4P" cz. II

-->
Trochę historii – dla człowieka od zarania dziejów ważne są praca, odpoczynek, porządek (jakikolwiek) i przyjemności. Te kilka ważnych czynników są każdemu potrzebne i wzajemnie się uzupełniają. Co za tym idzie – są od siebie zależne.

Bez snu nie masz szans na efektywną pracę, nie masz siły na porządki i nie chce ci się bawić z przyjaciółmi. Patrzysz bezmyślnie w telewizor albo komputer i właściwie sam nie wiesz, czego szukasz.

Bez pracy nie masz pieniędzy, a co za tym idzie nie stać cię ani na telewizor ani na komputer ani na wypady z przyjaciółmi czy choćby szczotkę do zamiatania. Zaraz powiesz: „Bez tych rzeczy można się obejść albo zastąpić je czymś za bezcen”. Jasne, ale zużywając więcej czasu, a i tak w ogólnym rozrachunku wyjdzie na to samo.

Jeśli nie ogarniesz swojego życia i przestrzeni wokół siebie, jaki masz start? Czy możesz liczyć na przyjaciół, na dobrą pracę czy wypoczynek. Jeśli się nie wykapiesz, to nikt nie będzie chciał się z tobą spotykać, bo będziesz śmierdzieć. Jeśli nie sprzątniesz łózka, to się nie wyśpisz. Jeśli nie założysz schludnego stroju do pracy, to nie popracujesz zbyt długo. Oczywiście i na te wypowiedzi znajdzie się gro osób próbujących wykazać, że takie rzeczy są bardzo przyziemne i można się bez nich obejść. Powiem: „tak, ale w ogólnym rozrachunku wyjdziecie na minus”.

No i ostatnia sfera życia – przyjemności. Spotkania z przyjaciółmi (lub chociaż znajomymi), relaks z książką, spacery, dzień w piżamie, seks i wszystko inne, co sprawia ci nieukrywaną przyjemność to rzeczy, bez których oczywiście możesz się obejść, ale nie zastąpisz ich ani pracą ani porządkami ani nawet ich nie prześpisz. Relaks i przyjemności są potrzebne człowiekowi. Każdy psycholog (i nie tylko) wypowiedziałby się, że po ciężkiej pracy (lekkiej też, a co) należy ci się nagroda. Pomijając nagrodę w dłuższym rozrachunku nie będziesz miał zbyt wiele motywacji, której ostatecznie – w ogóle ci zabraknie.

Człowiek od urodzenia przechodzi pewne etapy, które można by porównać do tych sfer. Wzajemnie się przenikają, czasem górują, a czasem są sobie równe.
Niemowlę porządkuje sobie w głowie wszystkie rzeczy, żeby potem móc to wszystko „użyć” jako kilkulatek. Ten okres można porównać do porządków, sprzątania, ogarniania wszechobecnego bałaganu, w którym znalazł się nic nierozumiejący jeszcze maluszek.
Kilkulatek wykorzystuje swój porządek do zabawy. Ma ku temu czas i miejsce. Ten czas porównujemy ze sferą przyjemności. Dzieci w tym wieku to wulkany energii i są zawsze skore do zabawy.
Przedszkolak i dzieci wczesnoszkolne(mniej więcej) poświęca dużo czasu nauce. Ciągle się bawi, ale coraz więcej uczy się i to nie rzeczy, które są niezbędne, by egzystować, ale także pisania, czytania, liczenia, rysowania. To czas, kiedy się pracuje.
W okresie szkolnym (tak między 10 a 18 rokiem życia) przychodzi czas na wypoczynek. Młodzież wtedy buntuje się. Nie chce jej się nic. Najczęściej sprawia problemy wychowawcze. Lubi spać do południa. Ten etap można porównać do czwartego P – poduszki czyli snu. Potrzeba im wypoczynku, by znów zacząć cykl od nowa od porządków w życiu, znalezienia miłości, pójścia na studia itd.

Być może ktoś chciałby się ze mną sprzeczać, być może ktoś dyskutować. Niezaprzeczalne jednak jest to, że cztery takie okresy w naszym życiu występują. Dlatego właśnie każdy ma swój własny plan i nie da się zrobić planu jednego, dobrego dla wszystkich.

Ludzie pierwotni wstawali o świcie, szli na łowy (czyli pracy), następnie oddawali się przyjemnościom i rozrywkom (jedzenie,  rozmowy, flirty), żeby potem przygotować siebie i rodzinę do snu (ogarnianie groty, szycie strojów) i w końcu iść spać. W ich przypadku sprawdziłby się idealny plan dzielący dobę na cztery sfery życia, co daje nam równo po 6 godzin.

Nie jesteśmy jednak ludźmi pierwotnymi i nasze obecne realia wyglądają zgoła inaczej.
Pracy raczej nikt nie zaczyna codziennie o 4 rano i nie kończy jej zawsze o 10-tej (pewnie wyjątki są, jak wszędzie). Potrzebujemy też więcej snu, no i nasi przyjaciele oraz lokale są raczej zamknięte o godzinie 10-tej, a znajomi w tych porach raczej pracują.

Tradycyjnie mamy pracę ośmiogodzinną oraz sen nocny tyleż samo trwający. Są to standardowo sfery niepodzielne godzinowo, czyli zarówno pracujemy 8 godzin bez przerw kilkugodzinnych (nie mówię tu o przerwie śniadaniowej, ta wlicza się przecież do czasu pracy) jak i śpimy (albo przynajmniej powinniśmy).

Kiedy od 24 godzin odejmiemy te 16 zostanie nam równo 8 godzin, które da się bez reszty podzielić na 4 sfery. W prostym rachunku - każda ze sfer może nam zająć jakieś 2 godziny maksymalnie.

2 godziny porządków rozdzielasz na części i masz czas na zmywanie, ogarnianie bałaganu i własną toaletę.
2 godziny w drodze do pracy możesz przeznaczyć na dokształcanie, potrzebne do pracy. 2 kolejne godziny, które mamy poświęcić na przyjemności i jedzenie, raczej nie powinny sprawiać nam problemu, 2 godziny wypoczynku mogą sprawić problem, ale da się i to opanować.

Więcej o elastycznym planie znajdziecie tutaj:
http://czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,31687fe.html
http://czasdzieci.pl/ro_artykuly/id,29884a3.html



Komentarze