rynek pracy dla kobiet

Postanowiłam dziś napisać coś nie coś o rynku pracy, jak realizują się na nim kobiety, czy w ogóle mogą się realizować. Właściwie czego się od nich oczekuje?

Coraz więcej i coraz częściej od kobiet oczekuje się utrzymywania domu. Kiedyś pieniądze, które kobiety zarobiły przeznaczone były dla nich. Jeśli w ogóle mąż pozwalał im pracować  bo dawniej obelgą było, kiedy mąż nie umiał zapracować na utrzymanie domu.

W obecnych czasach dość ciężko jest utrzymać się z jednego źródła dochodu i to każdy wie. Najgorzej mają matki, które chciałyby być z jednej strony ze swoimi pociechami jak najdłużej, a z drugiej sytuacja finansowa lub (o zgrozo!) domowa im na to nie pozwala.

Sądząc np. po sobie zauważyłam, że na prace dodatkową szans nie mam, praca na pełny etat nie wchodzi w grę lub w ogóle pracodawcy kręcą nosem, bo małe dzieci, bo urlopy, bo zwolnienia... Mimo wykształcenia i bogatej praktyki zawodowej nie jestem smacznym kąskiem. Przykład stanowi (jedna z wielu) rozmów kwalifikacyjnych: "jest pani świetna, sprawdziłaby się Pani na stanowisku managerskim, ale.."
No własnie w tym ale było mnóstwo wymówek: "bo musiałaby Pani wyprowadzić się do innego miasta", "bo  trzeba perfekcyjnie znać angielski", "bo trzeba mieć jakiś tam certyfikat" i wbrew obiegowym opiniom bardzo chciałam być takim managerem, lecz niestety jestem zbyt mało dobra, żeby mnie przyjąć!

Dodatkowy problem stanowi opieka nad dzieckiem, bo w obecnych czasach od kobiet oczekuje się pełnej dyspozycyjności, ale nie bierze się pod uwagę, że placówki oświatowe nie pracują całą dobę, że opiekunka za taką dyspozycyjność bierze prawie całą naszą pensję. Jeśli jest rodzina, która się zajmie - świetnie, ale jeśli brak jest takiej możliwości - problem narasta. Frustracja też, bo w efekcie wciąż coś planujemy, kombinujemy, co zrobić, jak się wyrobić, kto teraz ma dyżur i to wszystko 24 godziny na dobę.


Co ma teraz myśleć matka, która nią nie będąc miała ustaloną, pewna karierę, a gdy dzieci przychodzą na świat - traktuje się ją jak piąte koło u wozu? Jak ma się czuć, kiedy nawet rodzina (a bywa i tak) jej nie rozumie lub - co gorsza - rzuca kłody pod nogi?


Może się załamać, a może zacząć działać. Obecnie najwięcej świeżo upieczonych mamuś zakłada firmy i działa coś samemu. Swoją pasję próbuje przełożyć na zarobki, czasem się udaje, czasem nie, ale chyba warto zaryzykować (a w między czasie szukać sobie etatu), bo może się okazać, że ryzyko przyniosło fortunę :)

A jak z karierą mają kobiety samotne lub bezdzietne? otóż ich sytuacja zwykle przedstawia się nieco inaczej. Kobiety samotne są to zwykle osoby na managerskich stanowiskach, robiące karierę i świetnie zarabiające, ale jednak ich sytuacja rodzinna już nie jest taka różowa.

Skąd się bierze taki trend? Czy to jakieś utarte schematy, czy już tak będzie  że mamy (zwłaszcza te młode, bo zwykle one mają największy problem z pracą) będą musiały zadowalać się ochłapami podczas gdy inni i inne będą "robić karierę", ale tylko zawodową?

Komentarze