PELARGONIE BAJKA

Opowieść z dnia 10-09-1991

Kiedyś, dawno, dawno temu żyła księżniczka o imieniu Aleksandra. Cały swój pałac miała ozdobiony najprzeróżniejszymi kwiatami. Najbardziej lubiła pelargonie. Niestety nie miała tych kwiatów. Pelargonie lubiła dlatego, że są one różowe, bo księżniczka bardzo lubiła ten kolor. I kiedyś do księżniczki przyszła pewna staruszka i powiedziała, że da jej w prezencie pelargonie. Księżniczka ucieszyła się niezmiernie,a  staruszka odeszła.
Pelargonie tak się rozrosły, że księżniczka miała cały pokój w tych kwiatach.Aż któregoś dnia, gdy Aleksandra weszła do pokoju zobaczyła, że te pelargonie zjadają jej wszystkie zabawki.
Rozzłościła się okropnie i przesadziła je do ogródka. Potem poszła podlać inne kwiaty i zobaczyła, że rosną na tym samym miejscu pelargonie.
Pobiegła więc szybko do staruszki i opowiedziała jej całą historię. Staruszka powiedziała, że musi się wybrać do czarnoksiężnika. Królewna niewiele myśląc pobiegła do pałacu, spakowała się, wzięła pelargonie i pojechała. gdy przyjechała na miejsce od razu poszła do czarnoksiężnika. Czarnoksiężnik powiedział, żeby przyniosła wodę i ziemię. Królewna szybko poszła, nabrała duży dzban wody źródlanej i dużo ziemi. gdy przyniosła to czarnoksiężnikowi, to aż się zdziwiła, bo pelargonie zjadały jego szklanki, kubki, talerze. Aleksandra powiedziała to czarnoksiężnikowi, ale czarnoksiężnikowi wcale to nie przeszkadzało. Powiedział jej tylko,  żeby dała mu te rzeczy, to zasadzą roślinę, która zje tą pelargonię, bo inaczej się jej nie pozbędą.
I zasadzili. Po kilku dniach roślina zaczęła się rozrastać i po kawałku zjadać pelargonie. Gdy już prawie ją zjadła, ktoś zapukał mocno do drzwi.
Czarnoksiężnik wpuścił tego przybysza, a gdy przybysz opowiadał o sobie - okazało się, że jest on rycerzem i synem czarnoksiężnika  Potem czarnoksiężnik zawołał Aleksandrę, żeby zobaczyła, co się dzieje z rośliną, którą stworzył. Roślina zaczęła zjadać nie tylko pelargonie, ale i eliksiry, różne przepisy i księgi. czarnoksiężnik nie mógł tej rośliny zniszczyć. I w tym momencie wszedł rycerz i zaczął walczyć z rośliną.
Roślina zaczęła słabnąć i wtedy rycerz ją pokonał. Za to księżniczka wzięła z nim ślub i żyli długo, długo szczęśliwie.

A w miejsce tej rośliny wyrosły prawdziwe pelargonie, które cieszyły oko księżniczki i rycerza.
Koniec.


Najlepsze w tym wszystkim jest to, że ja bardzo pelargonii nie lubię :))

Komentarze