Dziś czas na przemyślenia. Musze sobie zrobić mapę celów i działać zgodnie z nią, bo mam wrażenie, że moje życie to jeden wielki chaos obecnie, ale nie o tym chciałam dziś pisać.
Otóż zastanawia mnie od jakiegoś czasu kwestia wychowania dzieci bez kar.
Zaczyna się robić powoli tak, że dzieci mogą nam rozkazywać w każdej dziedzinie, a my nic nie możemy zrobić.Co gorsza wydają rozkazy nie tylko nam, ale również najbliższym oraz całkiem obcym ludziom.
Nie jestem za tym, by bić dzieci, czy obrażać je wulgaryzmami. Zastanawiam się jednak nad rodzajem adekwatnej do przewinienia kary. No bo jeśli dziecko rzuca zabawką, a raczej ciska ją o podłogę, to rozumiem, że "karny jeżyk" jest adekwatną karą. Ale co gdy dziecko wybiegło na ulicę prawie pod koła samochodu, bo my próbowaliśmy usilnie powtarzając metodą zdartej płyty, że ma wracać? Chwycić nie można, bo powiedzą, że szarpię dzieckiem, wrzasnąć też nie, bo znęcam się psychicznie. To co? Pozwolić, żeby go samochód uderzył i potem zbierać cięgi od zeźlonego kierowcy (zresztą zupełnie słuszne)? Osobiście jestem za metodą stosowania nagród za dobre zachowania, ale te bardzo odbiegające od normy chciałabym jakoś móc zaakcentować.
Zaraz mi ktoś napisze, że powinnam pilnować dziecka. Owszem powinnam, ale zdarzają się sytuacje, kiedy nie uda nam się to. Żyjemy w świecie, w którym wymaga się od nas perfekcyjności w każdym wymiarze. Nie ma miejsca na błędy, potknięcia. Potykasz się - jestem zerem - taki przekaz płynie do nas zewsząd: reklamy, programy, książki etc.
Kobiety wstydzą się przyznać, że mają dzieci czasem zwyczajnie dosyć, bo inne je zlinczują na forum internetowym (chociaż same pewnie myślą czasem podobnie). Mamy być piękne, wielkoduszne i kochające, a przy tym bizneswoman w połączeniu z ekskluzywną dziwką i oddaną służącą.
Na dzieci nie można się obrazić, czy być złym, bo je maltretujemy psychicznie. Zbyt długa rozmowa też je meczy i stresuje. Mamy tłumaczyć, ale krótko i zwięźle. Dzieci mają nie znać stresu, ani w domu ani w szkole. W efekcie rosną często latorośle, które rozkazują rodzicom, jak mają żyć, a nauczycielom, czego uczyć. Dzieci, które w wieku wczesnoszkolnym malują się, używają perfum i wiedzą jak "fajny" jest seks. Rosną dzieci do poprawy przez supernianię, bo rodzice schrzanili, bo to nigdy nie jest wina dziecka. Jasne że w większości przypadków nie jest, ale z drugiej strony - za dużo się wymaga od rodziców, bo nie wszyscy są nad wyraz przewidujący, by ocenić, że klepanie dziadka dla śmiechu spowoduje, ze za kilka lat dziecko będzie uderzać w twarz rodzica, który tak przecież dobrze się bawił kilka lat wcześniej; że noszenie na rękach, żeby dziecko nie płakało, póki jest małe - jest do przyjęcia, ale kiedy będzie miało lat 6 już jest ciężkie. Dialog, który warto sobie w głowie stworzyć mógłby wtedy wyglądać tak:
- A dlaczego nie chcesz mnie nosić teraz, skoro wcześniej nosiłaś?
- Bo jesteś za ciężki.
- No to co? Ja teraz chcę tak samo noszenia, jak wtedy kiedy byłem malutki, bo nie umiem sobie inaczej poradzić.
Oto jaki przekaz dajemy naszym maluchom. Mamy być na każde ich skinienie, bo one chcą. Tylko czy w zwykłym, dorosłym już świecie ktoś się będzie z nimi cackał? Ktoś będzie zwracał uwagę na ich emocje? Nie, a wiecie dlaczego? Bo w tym samym dorosłym świecie będą dorośli rówieśnicy - od najmłodszych lat uczeni bycia najważniejszą osobą na ziemi, a co za tym idzie - brakiem empatii.
Tylko niektórzy rodzice oderwali się od tego szaleństwa i wszczepiają dzieciom "brutalną" prawdę o świecie. Pokazują im, że na świecie bieda zabiera mnóstwo istnień ludzkich, że egoizm to cecha, która posiadamy wszyscy, że w końcu rodzice też mają prawo być zmęczeni i chcą mieć odrobinę wolnego czasu.
Bycie rodzicem jest niewątpliwie bardzo trudne. Kiedy dziecko przychodzi na świat zmienia się nam system wartości, inne rzeczy zaczynają być ważne i ważniejsze. Jesteśmy non stop na celowniku - rodziny, znajomych, obcych. Łatwiej jest mieć zwierzę, któremu trzeba dać jeść i wyjść na spacer oraz zapewnić trochę zabawy i świeżej wody.
Zapraszam serdecznie na szkolenia, wprawdzie nie z wychowania, bo na tym się nie znam, ale z innych niewątpliwie także ważnych spraw ;) Szkolenia zobaczcie sobie TUTAJ
Przypominam także o zapisach na MA i zapraszam do konkursu. Szczegóły na stronie internetowej
na tablicy ogłoszeń w zakładce "Konkursy". Dla ułatwienia podlinkowałam :)
Otóż zastanawia mnie od jakiegoś czasu kwestia wychowania dzieci bez kar.
Zaczyna się robić powoli tak, że dzieci mogą nam rozkazywać w każdej dziedzinie, a my nic nie możemy zrobić.Co gorsza wydają rozkazy nie tylko nam, ale również najbliższym oraz całkiem obcym ludziom.
Nie jestem za tym, by bić dzieci, czy obrażać je wulgaryzmami. Zastanawiam się jednak nad rodzajem adekwatnej do przewinienia kary. No bo jeśli dziecko rzuca zabawką, a raczej ciska ją o podłogę, to rozumiem, że "karny jeżyk" jest adekwatną karą. Ale co gdy dziecko wybiegło na ulicę prawie pod koła samochodu, bo my próbowaliśmy usilnie powtarzając metodą zdartej płyty, że ma wracać? Chwycić nie można, bo powiedzą, że szarpię dzieckiem, wrzasnąć też nie, bo znęcam się psychicznie. To co? Pozwolić, żeby go samochód uderzył i potem zbierać cięgi od zeźlonego kierowcy (zresztą zupełnie słuszne)? Osobiście jestem za metodą stosowania nagród za dobre zachowania, ale te bardzo odbiegające od normy chciałabym jakoś móc zaakcentować.
Zaraz mi ktoś napisze, że powinnam pilnować dziecka. Owszem powinnam, ale zdarzają się sytuacje, kiedy nie uda nam się to. Żyjemy w świecie, w którym wymaga się od nas perfekcyjności w każdym wymiarze. Nie ma miejsca na błędy, potknięcia. Potykasz się - jestem zerem - taki przekaz płynie do nas zewsząd: reklamy, programy, książki etc.
Kobiety wstydzą się przyznać, że mają dzieci czasem zwyczajnie dosyć, bo inne je zlinczują na forum internetowym (chociaż same pewnie myślą czasem podobnie). Mamy być piękne, wielkoduszne i kochające, a przy tym bizneswoman w połączeniu z ekskluzywną dziwką i oddaną służącą.
Na dzieci nie można się obrazić, czy być złym, bo je maltretujemy psychicznie. Zbyt długa rozmowa też je meczy i stresuje. Mamy tłumaczyć, ale krótko i zwięźle. Dzieci mają nie znać stresu, ani w domu ani w szkole. W efekcie rosną często latorośle, które rozkazują rodzicom, jak mają żyć, a nauczycielom, czego uczyć. Dzieci, które w wieku wczesnoszkolnym malują się, używają perfum i wiedzą jak "fajny" jest seks. Rosną dzieci do poprawy przez supernianię, bo rodzice schrzanili, bo to nigdy nie jest wina dziecka. Jasne że w większości przypadków nie jest, ale z drugiej strony - za dużo się wymaga od rodziców, bo nie wszyscy są nad wyraz przewidujący, by ocenić, że klepanie dziadka dla śmiechu spowoduje, ze za kilka lat dziecko będzie uderzać w twarz rodzica, który tak przecież dobrze się bawił kilka lat wcześniej; że noszenie na rękach, żeby dziecko nie płakało, póki jest małe - jest do przyjęcia, ale kiedy będzie miało lat 6 już jest ciężkie. Dialog, który warto sobie w głowie stworzyć mógłby wtedy wyglądać tak:
- A dlaczego nie chcesz mnie nosić teraz, skoro wcześniej nosiłaś?
- Bo jesteś za ciężki.
- No to co? Ja teraz chcę tak samo noszenia, jak wtedy kiedy byłem malutki, bo nie umiem sobie inaczej poradzić.
Oto jaki przekaz dajemy naszym maluchom. Mamy być na każde ich skinienie, bo one chcą. Tylko czy w zwykłym, dorosłym już świecie ktoś się będzie z nimi cackał? Ktoś będzie zwracał uwagę na ich emocje? Nie, a wiecie dlaczego? Bo w tym samym dorosłym świecie będą dorośli rówieśnicy - od najmłodszych lat uczeni bycia najważniejszą osobą na ziemi, a co za tym idzie - brakiem empatii.
Tylko niektórzy rodzice oderwali się od tego szaleństwa i wszczepiają dzieciom "brutalną" prawdę o świecie. Pokazują im, że na świecie bieda zabiera mnóstwo istnień ludzkich, że egoizm to cecha, która posiadamy wszyscy, że w końcu rodzice też mają prawo być zmęczeni i chcą mieć odrobinę wolnego czasu.
Bycie rodzicem jest niewątpliwie bardzo trudne. Kiedy dziecko przychodzi na świat zmienia się nam system wartości, inne rzeczy zaczynają być ważne i ważniejsze. Jesteśmy non stop na celowniku - rodziny, znajomych, obcych. Łatwiej jest mieć zwierzę, któremu trzeba dać jeść i wyjść na spacer oraz zapewnić trochę zabawy i świeżej wody.
Zapraszam serdecznie na szkolenia, wprawdzie nie z wychowania, bo na tym się nie znam, ale z innych niewątpliwie także ważnych spraw ;) Szkolenia zobaczcie sobie TUTAJ
Przypominam także o zapisach na MA i zapraszam do konkursu. Szczegóły na stronie internetowej
na tablicy ogłoszeń w zakładce "Konkursy". Dla ułatwienia podlinkowałam :)
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)