Jakiś czas temu pisałam, że chcę zrzucić kilka kilogramów. Była dieta "lotników" - zmniejszająca rację potrzebnych węglowodanów do minimum, a nawet zera. Była dieta zgodna z grupą krwi, było też "ŻP" czyli żryj połowę oraz "ŻPP" - żryj połowę połowy. Powiem szczerze, że monotonne one były. Dieta węglowodanowa i dieta (nazwijmy ją roboczo) krewna powodowały, że wciąż właściwie jadłam to samo.
A chciałam tanim kosztem być na diecie. Tanim kosztem w sensie finansów.
I znalazłam taką właśnie dietę!! Dietę nazwę roboczo "dietą ilościową bądź porcjową", bo jej założenia opierają się na ilości zjedzonego pokarmu nie na ich jakości ;))
Otóż zjadam:
1 posiłek główny (pos. gł) - 200ml kawy z mlekiem i cukrem + 2 kromki chleba lub bułka z "wkładką"
2 pos. gł - kawałek mięcha z sałatką 150 g albo makaronu z warzywami albo ryżu, ziemniaków lub kaszy "z czymś tam"
3 pos. gł - 250g warzyw albo 2 kanapki + kubek herbaty
1 posiłek dodatkowy (pos. dod.) - kawa 250 ml
2 pos. dod. - pudełeczko malin albo duże jabłko albo inny owoc albo znów kawa ;)
3 pos. dod. 125 g jogurtu albo serka albo dwa twixy extra (po 75g ma każdy podwójny!) lub co tam się chce
Dieta naprawdę nie jest bardzo pracochłonna czy trudna w stosowaniu.
Teraz mam tylko dylemat, czy publikować to czy nie ;)
Ech, zaryzykuję...
A chciałam tanim kosztem być na diecie. Tanim kosztem w sensie finansów.
I znalazłam taką właśnie dietę!! Dietę nazwę roboczo "dietą ilościową bądź porcjową", bo jej założenia opierają się na ilości zjedzonego pokarmu nie na ich jakości ;))
Otóż zjadam:
- 3 posiłki główne, które są połową mojej docelowej wagi (w gramach) podzielonej przez 100, co oznacza: moja waga docelowa 50kg=50000g => 50000g : 2=25000g => 25000g : 100=250g
- 2-3 posiłki dodatkowe, które są mniejsze od głównych jeszcze o połowę, czyli mają po 125g
- wagę napoju smakowego (smakowy czyli taki, który ma smak, niekoniecznie jest słodzony: na przykład herbaty czy zioła) do posiłku dzieli się na pół, co oznacza, że: 200ml (g) napoju do posiłku zabiera nam 100g posiłku
- wodę niesmakową i niegazowaną pijemy, kiedy czujemy pragnienie
Dieta ma za zadanie zmniejszyć pojemność żołądka i przyzwyczaić do zjadania mniejszych porcji na raz. Takie racje posiłków mają nam uzmysłowić, iż ilość zjadanych posiłków każdego dnia znacznie przewyższa możliwości naszego żołądka. Takie małe ilości szybciej i łatwiej się trawi, przez co nie boli nas brzuch, nie mamy gazów, nie odbija nam się. Można natomiast jeść wszystko i pić wszystko.
Jest to jakby wstęp do właściwej diety i to od jedzącego zależy, czy wchodzi na tryb zdrowy czy zostaje na umiarkowanym bądź niezdrowym. Żaden większej krzywdy nie zrobi, bo przy opcji najbardziej niezdrowej - posiłki nie będą na tyle duże, by zrobić pustkę w organizmie. Taka dieta jednak jest dobra jako dieta na wakacje bądź delegacje, bo dłuższe jej stosowanie w takim trybie może doprowadzić do skrajnego wyczerpania i braku niezbędnych witamin i mikroelementów.
Jeśli wejdzie się natomiast w tryb zdrowego odżywiania, to dieta ta może być stosowana długofalowo i ze świetnymi wynikami.
Z uwagi na to, iż przykład jest brany zbyt dosłownie - wszystko co poniżej ulega skreśleniu :)
Przykładowy jadłospis umiarkowany:
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)