Otworzyła oczy, już świtało. Dobrze, że ta noc się skończyła. Miała mętlik w głowie, dostała propozycję pracy... W innym kraju, daleko... Miała się zastanowić i dać znać, co postanowiła.
Wstała z łózka i wstawiła wodę na herbatę. Zawsze rano piła zieloną herbatę z cytryną, bo wierzyła, że ta oczyszcza ją z toksyn zarówno tych wewnętrznych jak i zewnętrznych, którymi były ludzka zawiść i wrogość. Otworzyła lodówkę. Nie miała zbyt interesującej zawartości. Magda była sama, nie musiała się troszczyć o to, by lodówka była pełna smakołyków, ale był w niej dżem i masło. W torebce obok znalazła nadgryzionego rogala z poprzedniego dnia: - No to śniadanie mam - powiedziała do siebie głośno.
Zjadła śniadanie i z końcówką herbaty (zawsze zostawiała kilka łyków, by popić słodkie śniadania - większą część herbaty wypijała na czczo) poszła wybrać sobie ubrania na ten dzień.
Magda była raczej zorganizowaną osobą, ale tylko do południa. Po południu jej cały plan zwykle był burzony. I to wcale nie dlatego, że miała tyle zajęć. Po prostu zawsze coś musiało stanąć jej na drodze: czasem był to sklep z tkaninami lub pasmanteria, czasem książka, czasem kilka słów, które trzeba było zapisać, żeby nie uciekły w niepamięć, a czasem gorąca herbata z dźwiękami muzyki dochodzącymi z jakiegoś pudełka...
Zajrzała do szafy, ubrała się w swój garnitur zawodowy i zaczęła rozmyślać o dość niecodziennej propozycji służbowej. Jej garnitur do pracy tworzyły szerokie spodnie zawiązywane z przodu i z tyłu. Ich krój był na tyle fantazyjny, że całe nogi mogły zostać odkryte, gdyby tylko chciała tak Magda, wiatr albo ktoś, kto dostałby przyzwolenie. Górna część była zwykle albo dość obcisłym topem bez ramiączek trzymającym się tylko na biuście albo obszernym worem, który nazywała "wdzięcznym" topem na złe dni, kiedy za dużo zjadła i czuła się z tym źle bądź zbliżały się "te" dni. Wyglądała wtedy jakby uciekła z Sahary. Do obcisłego topu zakładała naszyjnik i grube bransolety wykonane z drewna i plastiku. Do workowatego - bransolety z metalu półszlachetnego, szlachetnego lub zwykłej blaszki - jak mawiała oraz fantazyjnie zawiązany szal (grubszy bądź cieńszy - w zależności od nastroju i pogody).
Pracowała do południa, potem już przecież nie była zbyt poukładana. Zresztą największe skupienie i pomysły miewała własnie do południa.
- Nie mam czasu teraz nad tym myśleć, najpierw uzbieram pomysły, by pokazać swoje dzieła. Usiadła do biurka projektowego. Tak, Magda była początkującą projektantką ubrań i dostała propozycję, by sprzedać swoje pomysły za Ocean. Zanim jednak dotarła do tego punktu - zdarzyło się kilka rzeczy, które miały wpływ na tę propozycję.
...
Wstała z łózka i wstawiła wodę na herbatę. Zawsze rano piła zieloną herbatę z cytryną, bo wierzyła, że ta oczyszcza ją z toksyn zarówno tych wewnętrznych jak i zewnętrznych, którymi były ludzka zawiść i wrogość. Otworzyła lodówkę. Nie miała zbyt interesującej zawartości. Magda była sama, nie musiała się troszczyć o to, by lodówka była pełna smakołyków, ale był w niej dżem i masło. W torebce obok znalazła nadgryzionego rogala z poprzedniego dnia: - No to śniadanie mam - powiedziała do siebie głośno.
Zjadła śniadanie i z końcówką herbaty (zawsze zostawiała kilka łyków, by popić słodkie śniadania - większą część herbaty wypijała na czczo) poszła wybrać sobie ubrania na ten dzień.
Magda była raczej zorganizowaną osobą, ale tylko do południa. Po południu jej cały plan zwykle był burzony. I to wcale nie dlatego, że miała tyle zajęć. Po prostu zawsze coś musiało stanąć jej na drodze: czasem był to sklep z tkaninami lub pasmanteria, czasem książka, czasem kilka słów, które trzeba było zapisać, żeby nie uciekły w niepamięć, a czasem gorąca herbata z dźwiękami muzyki dochodzącymi z jakiegoś pudełka...
Zajrzała do szafy, ubrała się w swój garnitur zawodowy i zaczęła rozmyślać o dość niecodziennej propozycji służbowej. Jej garnitur do pracy tworzyły szerokie spodnie zawiązywane z przodu i z tyłu. Ich krój był na tyle fantazyjny, że całe nogi mogły zostać odkryte, gdyby tylko chciała tak Magda, wiatr albo ktoś, kto dostałby przyzwolenie. Górna część była zwykle albo dość obcisłym topem bez ramiączek trzymającym się tylko na biuście albo obszernym worem, który nazywała "wdzięcznym" topem na złe dni, kiedy za dużo zjadła i czuła się z tym źle bądź zbliżały się "te" dni. Wyglądała wtedy jakby uciekła z Sahary. Do obcisłego topu zakładała naszyjnik i grube bransolety wykonane z drewna i plastiku. Do workowatego - bransolety z metalu półszlachetnego, szlachetnego lub zwykłej blaszki - jak mawiała oraz fantazyjnie zawiązany szal (grubszy bądź cieńszy - w zależności od nastroju i pogody).
Pracowała do południa, potem już przecież nie była zbyt poukładana. Zresztą największe skupienie i pomysły miewała własnie do południa.- Nie mam czasu teraz nad tym myśleć, najpierw uzbieram pomysły, by pokazać swoje dzieła. Usiadła do biurka projektowego. Tak, Magda była początkującą projektantką ubrań i dostała propozycję, by sprzedać swoje pomysły za Ocean. Zanim jednak dotarła do tego punktu - zdarzyło się kilka rzeczy, które miały wpływ na tę propozycję.
...
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)