PRZEGLĄDAJĄC SIĘ W OBCYM LUSTRZE - SPODNIE SZTRUKSOWE

WIOSNA

Magda opadła bez sił na łóżko. Dostała propozycję pójścia na wspaniałą imprezę i nie miała, co na siebie włożyć. Gorączkowo przeszukiwała szafę w myślach: - to zbyt ekstrawaganckie, to zbyt szalone, to zbyt stare, to zbyt przesadzone, to mało oryginalne... Maraton po szafie przerwała jej mama.
- Przyniosłam Ci coś - powiedziała. W rękach trzymała spodnie sztruksowe, jasno-beżowe, rurki, z cienkiego sztruksu, w delikatne prążki. Były prześliczne. - Ale górę musisz sobie wymyślić sama - wyszła tak samo szybko jak przyszła.
Mama Magdy nie lubiła pokoju, w którym Magda mieszkała jako nastolatka. Kojarzył jej się z ojcem, który był dla niej zbyt szorstki. Magda zaś dziadka uwielbiała i kiedy umarł - bardzo to przeżyła. Rodzice oddali jej jego pokój, by mogła oddawać się bez przeszkód swojej pasji - projektowaniu.
Pokój był duży, z dwoma ogromnymi oknami wychodzącymi na przepiękne podwórko. Był też balkon, na którym Magda lubiła jeść śniadanie w letnie poranki. Pokój był jakby po drugiej stronie domu, więc czuła się tak, jakby miała oddzielne mieszkanie. Uwielbiała to miejsce i kiedy rodzice musieli sprzedać mieszkanie - obiecała sobie, że kiedyś je odkupi od ówczesnego właściciela, choćby za czterokrotność ceny rynkowej.

Magda rozłożyła spodnie na podłodze i zaczęła do nich dopasowywać bluzki. Dopasowała dwie - jedna batystowa w kwiaty, kremowe na czarnym tle, z rękawami kimonowymi. Druga to zwykła biała koszula, z pozłacanym zdobieniem na falbaniastym żabocie. Do tego buty na koturnie, duża kopertówka w kolorze spodni i strój miał być gotowy.

Wzięła się za mierzenie. Bluzki weszły bez problemu - w końcu były jej, ale spodnie... Z trudem wciągnęła jej na nogi, a włożenie ich na pupę graniczyło z cudem. - Czy ona nosiła rozmiar 32? - pomyślała sobie o matce. Magda nosiła różne rozmiary, nie zwracała mocno na nie uwagi; raz tyła raz chudła, więc w jej szafie było pełno ubrań od 34 do 42, a nawet 44-46. Magda lubiła nosić workowate stroje i choć to tylko dodawało jej kilogramów - w takich strojach czuła się najbezpieczniej na co dzień.
Szalała dopiero wtedy, kiedy miała gdzieś wyjść albo gdy mogła komuś doradzić w kwestii ubioru. Jej pomysły były nieograniczone i zwykle tak trafione, że była inspiracją dla wielu koleżanek z podstawówki. Kiedy ona zaczęła nosić sandałki na koturnie do krótkiej mini spódniczki - jej koleżanki nagle zaczęły nosić się identycznie, kiedy obcięła włosy na krótko - na jej osiedlu dziewczyny tez zaczęły śmiało ścinać włosy. Kiedy podarła spodnie dżinsowe i postanowiła z nich zrobić krótkie spodenki  - inne też takie miały. Magda nie goniła za modą, ona ją tworzyła. Przynajmniej na swoim osiedlu. To było miłe, choć ciut ją zawstydzało.

- Mamo! Czy Ty chciałaś mi dać coś do zrozumienia dając mi te spodnie?
- Dlaczego Kochanie?
- Bo są na mnie za małe! - Magda była zła.
- No to pomyśl, co można z nich zrobić, żeby Ci się przydały.
- Ale mamo, myślałam, że będę mogła je włożyć na jutrzejszą imprezę - była coraz bardziej wściekła.
- No to wymyśl coś, bo czasu masz coraz mniej - bez cienia emocji odpowiadała mama.
- Czy Ty myślisz... Zaraz... Ty mi je dałaś specjalnie... Chciałaś, żeby na mnie nie pasowały... żebym wymyśliła coś...
- Żebyś oprócz teorii zajęła się również praktyką. Paweł przynieś już to pudło. - mama z iskrą w głosie i oku dała znak ręką do taty.
Ojciec żywo podskoczył, jakby tylko czekał od rana na znak od mamy. Wszedł na taboret i z najwyższej szafki wyjął ogromne pudło. W podskokach, jakie zwykle robią przedszkolaki wpadł do pokoju Magdy.
- Proszę - powiedział. - To od nas dla Ciebie.
- Ale co to jest?
- Otwórz - zachęciła ją matka.
Otworzyła. W pudełku była piękna i nowa maszyna do szycia. Nie była najlepszej firmy, ale to się nie liczyło. Była tylko jej, teraz mogła szyć, co chciała. Nagle zaczęły zaczęły jej krążyć myśli po głowie..
- Wiedzieliście o imprezie? Skąd wiedzieliście, że ona się odbędzie, że będę potrzebowała stroju, że te spodnie, potem ta maszyna.. Skąd?
- Córeczko, jutro są Twoje urodziny, a imprezę robią przecież Twoi znajomi, kilka telefonów i mieliśmy pomysł na niespodziewany prezent. -Mama lubiła niespodzianki i umiała dochować tajemnicy do samego końca, tata nieco mniej, zbyt niecierpliwił się w niespodziankach przez co zdradzał zamiary. Ale tego Magda się nie spodziewała. - No dobra, idź i kombinuj z tymi spodniami, a potem się pokaż - zakończyła mama i oboje z ojcem wyszli z pokoju chichocząc z udanego fortelu, jak dzieciaki.

- Myślałam, że dasz mi w końcu to lustro po dziadku! - krzyknęła za nimi Magda
- Twoje niedoczekanie! - odkrzyknęła mama.


Komentarze