WIOSNA
Zima minęła szybko. Spotkania, telefony w sprawie pracy nie dawały Magdzie czasu na wiele poza tym.
- Myślałam, że praca w korporacji jest ciężka, ale to... Nigdy nie pisałam, aż tylu opowiadań o sobie, co w obecnym czasie piszę! - żaliła się mamie.
- Musisz to przetrwać, a może masz za duże wymagania?
- Mam takie wymagania, na jakie zasługuję, muszę kończyć. - wolała przerwać rozmowę, żeby nie dać się ponieść irytacji, która w niej rosła, jak słyszała tego typu komentarze.
Im bardziej na dworze zaczynało się ocieplać - tym bardziej Magda nabierała pewności, że nie chce pracować dla kogoś. Tymczasem w jej głowie zrodziła się nowa koncepcja na ubranie.
- A gdybym tak dała ludziom możliwość wyboru kreacji?
- To znaczy? - zapytała ją Marzena.
- No wiesz... Daję jeden ciuch, a Ty możesz go sobie nosić na różne sposoby.
- Tak się da?
- Wiesz co... chyba tak! Wpadł mi własnie taki pomysł do głowy!
- To by było nawet ciekawe, ja zawsze mam mało miejsca w szafie, za małą walizkę i nigdy nie mam się, w co ubrać. - roześmiała się Marzena.
- Otóż to! - klasnęła w dłonie Magda.
- Zobacz: stworzymy taki kostium, kombinezon, parę... no nie wiem, jak to nazwać... i i.. poczekaj pokażę Ci to na manekinie.
- No pokaż, bo ja w ogóle tego nie widzę.
- Jedna część i druga na krzyż i patrz masz kombinezon z rękawami i nogawkami kimonowymi. W pasie związujesz, żeby nadać charakteru. A teraz: zostawiam na jednym ramieniu, a drugie upinam jak spódnicę i mamy sukienkę. A patrz teraz: spódnica... i bluzka... tadam!
- Jezuuu, dziewczyno, Ty to masz łeb! Jak na to wpadłaś? Wystarczy dołączyć swoje dodatki i masz kreacje na różne okazje!
- No właśnie o to mi chodziło, żeby było ... tak wiesz... niebanalnie... praktycznie. O! Praktycznie własnie.
- To Ty szyj, a ja zajmę się reklamą. Upiekę pyszne organiczne żarcie i pójdziemy się promować.
- Słuchaj, ale Ty organicznym jedzeniem to nie trafisz do ludzi. Już lepiej zrobić kawę jakąś inną. O patrz! Mam tu przepis na kawę jakąś zdrowotną. Próbujemy?
- No to dawaj.
Nie obyło się bez wyjścia do sklepu. Kto by pomyślał, że do tej kawy będą potrzebne goździki czy miód gryczany? Kupiły dobrą kawę niemieloną, do tego wcześniej wspomniane miód i goździki, dla pewności zakupiły także cynamon, kardamon, imbir i kakao - tak w razie czego, gdyby okazało się, że tych składników także nie ma w domu Magda. Przy okazji wstąpiły do sklepu z tkaninami oraz pasmanterii i kupiły wszystko to, co było potrzebne do stworzenia pierwowzoru stroju. Uznały, że najlepszym materiałem do tego typu kreacji będzie len. Kupiły jego dwa rodzaje i kolory.
Kawa okazała się także strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że była pyszna, to jeszcze postawiła je na długi czas na nogi. I okazała się banalnie prosta w przygotowaniu. Wystarczyło wszystkie składniki wrzucić do zimnej wody, doprowadzić do wrzenia, przecedzić, posłodzić miodem i pić. Wypiły po filiżance i pełną parą zabrały się do tworzenia. Magda - kreacji, Marzena - pomysłu na reklamę.
PRZEPIS NA KAWĘ - tutaj
Zima minęła szybko. Spotkania, telefony w sprawie pracy nie dawały Magdzie czasu na wiele poza tym.
- Myślałam, że praca w korporacji jest ciężka, ale to... Nigdy nie pisałam, aż tylu opowiadań o sobie, co w obecnym czasie piszę! - żaliła się mamie.
- Musisz to przetrwać, a może masz za duże wymagania?
- Mam takie wymagania, na jakie zasługuję, muszę kończyć. - wolała przerwać rozmowę, żeby nie dać się ponieść irytacji, która w niej rosła, jak słyszała tego typu komentarze.
Im bardziej na dworze zaczynało się ocieplać - tym bardziej Magda nabierała pewności, że nie chce pracować dla kogoś. Tymczasem w jej głowie zrodziła się nowa koncepcja na ubranie.
- A gdybym tak dała ludziom możliwość wyboru kreacji?
- To znaczy? - zapytała ją Marzena.
- No wiesz... Daję jeden ciuch, a Ty możesz go sobie nosić na różne sposoby.
- Tak się da?
- Wiesz co... chyba tak! Wpadł mi własnie taki pomysł do głowy!
- To by było nawet ciekawe, ja zawsze mam mało miejsca w szafie, za małą walizkę i nigdy nie mam się, w co ubrać. - roześmiała się Marzena.
- Otóż to! - klasnęła w dłonie Magda.
- Zobacz: stworzymy taki kostium, kombinezon, parę... no nie wiem, jak to nazwać... i i.. poczekaj pokażę Ci to na manekinie.
- No pokaż, bo ja w ogóle tego nie widzę.
- Jedna część i druga na krzyż i patrz masz kombinezon z rękawami i nogawkami kimonowymi. W pasie związujesz, żeby nadać charakteru. A teraz: zostawiam na jednym ramieniu, a drugie upinam jak spódnicę i mamy sukienkę. A patrz teraz: spódnica... i bluzka... tadam!
- Jezuuu, dziewczyno, Ty to masz łeb! Jak na to wpadłaś? Wystarczy dołączyć swoje dodatki i masz kreacje na różne okazje!
- No właśnie o to mi chodziło, żeby było ... tak wiesz... niebanalnie... praktycznie. O! Praktycznie własnie.
- To Ty szyj, a ja zajmę się reklamą. Upiekę pyszne organiczne żarcie i pójdziemy się promować.
- Słuchaj, ale Ty organicznym jedzeniem to nie trafisz do ludzi. Już lepiej zrobić kawę jakąś inną. O patrz! Mam tu przepis na kawę jakąś zdrowotną. Próbujemy?
- No to dawaj.
Nie obyło się bez wyjścia do sklepu. Kto by pomyślał, że do tej kawy będą potrzebne goździki czy miód gryczany? Kupiły dobrą kawę niemieloną, do tego wcześniej wspomniane miód i goździki, dla pewności zakupiły także cynamon, kardamon, imbir i kakao - tak w razie czego, gdyby okazało się, że tych składników także nie ma w domu Magda. Przy okazji wstąpiły do sklepu z tkaninami oraz pasmanterii i kupiły wszystko to, co było potrzebne do stworzenia pierwowzoru stroju. Uznały, że najlepszym materiałem do tego typu kreacji będzie len. Kupiły jego dwa rodzaje i kolory.
Kawa okazała się także strzałem w dziesiątkę. Nie dość, że była pyszna, to jeszcze postawiła je na długi czas na nogi. I okazała się banalnie prosta w przygotowaniu. Wystarczyło wszystkie składniki wrzucić do zimnej wody, doprowadzić do wrzenia, przecedzić, posłodzić miodem i pić. Wypiły po filiżance i pełną parą zabrały się do tworzenia. Magda - kreacji, Marzena - pomysłu na reklamę.
PRZEPIS NA KAWĘ - tutaj
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)