wciąż WIOSNA
Początki były trudne. Dziewczyny stworzyły plan swojej pracy: Magda kilka prototypowych kombinezonów, Marzena różne warianty kampanii reklamowych. Okazało się, że pomysł podobał się potencjalnym inwestorom, ale woleli odkupić go od dziewczyn niż im zaufać i dać od początku do końca wprowadzić towar na rynek.
Marzena miała dar czytania potrzeb ludzi. Dzięki temu była jedną z najlepszym na rynku promocji produktów zarówno tych już znanych jak i tych, które dopiero raczkują. Umiała rozmawiać z każdym i sprzedać wszystko. Poza tym świetnie gotowała, a to Magda kochała w niej najbardziej. Jej pomysły na dania i napoje były niezrównane. Ich smak był zniewalający, a propozycja podania również hipnotyczna. Tworzyła dzieła sztuki i to dawało jej radość.
Magda zaś miała dar przewidywania przyszłości czynów, które były czynione obecnie. Dzięki temu wiedziała, jak rozmawiać z ludźmi, by być im potrzebna. Uważała, że potrzeba jest silniejsza niż pieniądze i trzeba dać ją ludziom, a wtedy można osiągnąć zamierzony cel. Uważała, że zachowanie wobec dziecka czy innej osoby w danym czasie będzie miało skutek negatywny bądź pozytywny w przyszłości. I to się sprawdzało.
Kiedyś Paweł śmiał się, że powinna o tym napisać poradnik. Magda jednak zbyła go uśmiechem. Nie chciała być pisarką, tylko projektantką mody.
I tak pewnego wiosennego dnia otrzymała telefon. Telefon zza Oceanu. Telefon z propozycją przyjazdu i pokazania swojej kolekcji. Nie, nie tylko "krzyżaków" - tak wdzięcznie nazwała swoje dzieło. Chodziło o stworzenie kolekcji pod okiem znanego projektanta i pokazanie jej na jego pokazie. Było to tak oszałamiające, że jedyne, co wtedy powiedziała, to - Zastanowię się - i się rozłączyła.
Było późno, chciało jej się spać. Mimo wielkich emocji szybko zasnęła.
Rano przy zielonej herbacie rozrysowała wszystkie stroje, które przez lata towarzyszyły jej w przeróżnych sytuacjach. Dodała kilka, czasem kilkanaście szczegółów. Mając pełną teczkę rysunków, skrawki materiałów i głowę pełną pomysłów, przejrzała się ostatni raz w lustrze mamy i powiedziała sama do siebie:
- No to jadę - wzięła do ręki telefon i wybrała numer - Jestem gotowa.

Jak nietrudno się domyślić, cała opowieść stanowiła tło do krzyżaków, które zostały wymyślone tak, by były praktyczne w każdej sytuacji i przydawały się na różne okazje. Zamysł jej prosty: z jednego stroju można zrobić wiele. Przedstawione w epilogu zdjęcia to prototyp.
Kiedyś Paweł śmiał się, że powinna o tym napisać poradnik. Magda jednak zbyła go uśmiechem. Nie chciała być pisarką, tylko projektantką mody.
I tak pewnego wiosennego dnia otrzymała telefon. Telefon zza Oceanu. Telefon z propozycją przyjazdu i pokazania swojej kolekcji. Nie, nie tylko "krzyżaków" - tak wdzięcznie nazwała swoje dzieło. Chodziło o stworzenie kolekcji pod okiem znanego projektanta i pokazanie jej na jego pokazie. Było to tak oszałamiające, że jedyne, co wtedy powiedziała, to - Zastanowię się - i się rozłączyła.
Było późno, chciało jej się spać. Mimo wielkich emocji szybko zasnęła.
Rano przy zielonej herbacie rozrysowała wszystkie stroje, które przez lata towarzyszyły jej w przeróżnych sytuacjach. Dodała kilka, czasem kilkanaście szczegółów. Mając pełną teczkę rysunków, skrawki materiałów i głowę pełną pomysłów, przejrzała się ostatni raz w lustrze mamy i powiedziała sama do siebie:
- No to jadę - wzięła do ręki telefon i wybrała numer - Jestem gotowa.
Jak nietrudno się domyślić, cała opowieść stanowiła tło do krzyżaków, które zostały wymyślone tak, by były praktyczne w każdej sytuacji i przydawały się na różne okazje. Zamysł jej prosty: z jednego stroju można zrobić wiele. Przedstawione w epilogu zdjęcia to prototyp.
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)