Mam dziś ogólny "niechcemizm". Szukałam inspiracji na facebooku, ale nie chciała inspiracja do mnie przyjść. Przeglądając pokłady obrazów na moim komputerze, zwróciłam uwagę na obrazek, związany z zegarem biologicznym i doszłam do wniosku, ze chyba jestem kosmitką...
O godzinie 2:00 wstaję do łazienki. O 4:30 zwykle się odkrywam, bo mi gorąco. O 6:45 przykrywam się, bo jest mi zimno, no i ...muszę wstawać. O 7:30 moja melatonina jest jeszcze stale wydzielana, za to jelita już się spieszą. Najwyższy poziom testosteronu mam ok. południa, do tego czasu jestem w stanie góry przenosić. Mój dzień pracy powinien zakańczać się ok. godziny 14-tej. Jeśli nie zajmę się ważnymi rzeczami lub porządkami do tej pory, to nie zajmę się nimi w danym dniu wcale. Około 16-tej walczę ze sobą, żeby nie zeżreć całej lodówki, więc koło 17-18-tej idę się kąpać. Po kąpieli moja temperatura wzrasta, zwłaszcza że kąpię się prawie we wrzątku (to tak zamiast gorącej herbaty, która hamuje uczucie głodu ;)). O 19-tej chce mi się spać tak bardzo, że kawa i mocna herbata nic nie dają. Jeśli nie położę się spać przed 22:30, to moje jelita też nie śpią.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy ma swój własny zegar biologiczny, który mniej lub bardziej różni się od tego modelowego, ale może czasem chciałabym być potraktowana jak ciekawy unikat, wart zachodu.
Żarcik taki.
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)