DECYZJE ŻYCIOWE odc. 3

Kiedyś Nieśmiały poprosił ją o to, by włożyła spódniczkę. Włożyła sukienkę; obcisłą, czarną, do tego pończochy i buty na obcasie. Kochali się namiętnie i szybko. Ona się kochała. Została w sukience. Po prostu go dosiadła, zrobiła swoje i zamówiła taksówkę. Czuła się wtedy jak dziwka, ale trochę ją to kręciło. Zresztą nie pierwszy raz po spotkaniu z nim tak się czuła. Różnica jednak polegała na tym, że wtedy to przeżywała, tym razem miała to gdzieś.

Nie zastanawiała się, jakie wrażenie zrobiła, co on o niej pomyślał. Wszystkie myśli, które zwykle analizowała sekunda po sekundzie, klatka po klatce - rozwiały się w chłodnym wietrze nocy.

Kolejnym razem pozwoliła sobie na pozostanie z nim na noc. A może to on jej pozwolił?
Ich numerek tym razem miał miejsce pod prysznicem. Mieli się tylko odświeżyć, ale nie wytrzymali.
Długo nie mogła zasnąć. On zasnął przed nią. Nocą, myśląc, że ona śpi, całował ją w kark i po barkach. Udawała, że śpi. Nie chciała tego popsuć.

Rano zrobił jej kawę, śniadania nie chciała. - Straszny ulep piłam dziś rano - powiedziała potem matce - ale chciał mi chyba zrobić przyjemność, więc nic nie powiedziałam, tylko wypiłam z pół kubka.

I znów nie odzywał się kilka dni, ale i ona musiała przetrawić to wszystko i jak zwykle... przeanalizować.

W co drugi weekend bawiła się z koleżanką na mieście. Zwykle chodziły w te same miejsca. Scenariusz był zawsze taki sam. Poderwać faceta, żeby nie trzeba było płacić za siebie. Potem kolejnego (ewentualnie tego samego), żeby odwiózł do domu i w między czasie ktoś jeszcze mógł kupić coś do jedzenia. Podbudowywało ją to, że jest adorowana, ale z drugiej strony, nie czuła się dobrze w tej roli. Wolała, by to Nieśmiały ja adorował. Ten jednak wolał milczeć, zwłaszcza w weekendy.
Tańczyła więc i rozmawiała z nowo poznanymi mężczyznami, ale były to znajomości platoniczne (oprócz jednej). Nie brakowało jej seksu, w ostateczności miała siebie.
- Te wyjścia są mi potrzebne, żeby się nie zakochać, żeby mi nie zaczęło zależeć bardziej, żeby zauroczenie nie przeistoczyło się w głębsze uczucie. Nie zniosę, kiedy kolejny mnie zrani. Rozumiesz? - tłumaczyła sama siebie znajomym. - On i tak prawdopodobnie nie chce się wiązać ze mną. Zresztą co ja mu mogę dać?

Nieśmiały był zawsze oschły w uczuciach, w wypowiadaniu ich, nigdy nie chciał rozmawiać na te tematy. Kiedyś powiedziała mu:
- Fajny  jest stan zakochania
- Byłem zakochany raz i więcej nie zamierzam się zakochiwać - odpowiedział jej.

To był jak kubeł zimnej wody na głowę w mroźną, zimową noc. Wracała do domu tej nocy. Była i mroźna i zimowa. Jego słowa zabolały ją, bardzo zabolały.
- Jak ja mam mieć do siebie szacunek? Jestem nic nie warta i jeszcze sama tę wartość umniejszam! - w myślach karciła samą siebie.

Nadeszła wiosna.


OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE  Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.

Komentarze

Prześlij komentarz

Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)