Park rzeczywiście pięknie wyglądał. Świeciło wiosenne słońce, na drzewach przyjaźnie zieleniły się liście. Było pięknie i romantycznie. - Szkoda, że nie ma tu Nieśmiałego - przez chwilę przemknęło jej przez myśl. Zaraz jednak, rozbawiona do łez rozmową z Panem S., zapomniała o swoich pragnieniach bycia w tym miejscu z kimś innym.
Z parku wyruszyli w stronę Starówki. Spacer był naprawdę przyjemny. - To dobry kolega - pomyślała - i potrafi mnie zawsze rozbawić.
Wstąpili do kawiarni, napili się kawy, potem drinka. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 18:00. Odruchowo sprawdziła telefon. Od godziny Nieśmiały próbował się z nią skontaktować. "Za godzinę będę" - napisała mu.
Wracając do domu, zadawała sobie pytanie: Dlaczego ja nie ogoliłam tych nóg w całości? Miałabym z głowy i teraz mogłabym prawie od razu jechać do Nieśmiałego. A tak - tracę czas na zabiegi kosmetyczne. Kurwa!
- Obym nie dostała okresu jeszcze dzisiaj - zwierzyła się matce.
- Jak będziesz tak jadła jak dziś, czyli nic, to nie dostaniesz wcale. - mama jak zwykle uważała, że jej córka je za mało, mimo że ona potrafiła zjeść więcej niż niejeden "rosły chłop".
- Mogę nie dostać jeszcze z innego powodu - zaczęła się śmiać.
- Nie wiem, czy byłabyś wtedy taka szczęśliwa.
- Pewnie nie - przestała się śmiać na myśl o tym, w jakiej sytuacji by się znalazła.
Zerknęła na rozkład jazdy. Autobus miał być za 18 minut. - Dobra, papieros i spadam.
Do autobusu biegła, ale zdążyła. Weszła na górę, Nieśmiały czekał na nią. Już po chwili leżeli nadzy w łóżku i całowali się. Zapytał ją: - Zakładać?
- Nie.
Chwilę później był koniec.
- Jak to dobrze, że wczoraj o sobie pomyślałam - powiedziała.
- Nie doszłaś? Przepraszam.
- OK, nic się nie stało. Nadrobisz.
Szybko zasnęli. Spało jej się tak dobrze, że zaspała do pracy. Nie była gotowa na noc u Nieśmiałego. Ubrana w spodnie bojówki i luźny sweter, który odsłaniał zbyt wiele, pospiesznie wskoczyła do taksówki.
- Na Mokotów poproszę. W międzyczasie ogarnęła się. Wszystko było w miarę OK, ale te włosy... Nie wytrzymała. - Proszę się tu zatrzymać.
- Ale to nie jest punkt docelowy.
- Dla mnie już jest. Ile płacę?
- 25 zł.
Dała 30. - Reszty nie trzeba.
Wpadła do salonu fryzjerskiego jak burza. - Czy długo czeka się na strzyżenie?
- A chciałaby pani teraz? - fryzjerka starała się być miła.
- Tak. - No jasne, że teraz, a kiedy? Czy ta kobieta nie widzi jej włosów?
Chwilę później siedziała na fotelu fryzjerskim, a z jej głowy spadały strzępki włosów jak igiełki z choinki. Efekt końcowy zadowolił ją. Wzięła numer telefonu. - Tanio i fachowo - rozczesała włosy palcami i wyszła. 15 minut później była w pracy. - Dosłownie przed paroma minutami wysiadłam z pociągu - skłamała.
- Niezła z ciebie aktorka - powiedziała jej wieczorem matka, kiedy usłyszała całą historię.
- Całe życie się uczę - uśmiechnęła się. - Idę się pomasować. Dobranoc.
- Dobrej nocy - rozeszły się, każda do swojego pokoju.
Usiadła do komputera, ale jakoś nie miała ochoty nic robić. Nie mogła uruchomić wejścia na płyty, więc się trochę powściekała. Potem zajęła się książką. Kiedy przeczytała całą książkę (bo miała w zwyczaju czytać książkę od początku do końca na raz), powiedziała do siebie, już ziewając: - Jeszcze tylko masaż.
OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.
Pamiętacie o moim drugim blogu? Zapraszam i tam :)))
Z parku wyruszyli w stronę Starówki. Spacer był naprawdę przyjemny. - To dobry kolega - pomyślała - i potrafi mnie zawsze rozbawić.
Wstąpili do kawiarni, napili się kawy, potem drinka. Spojrzała na zegarek. Dochodziła 18:00. Odruchowo sprawdziła telefon. Od godziny Nieśmiały próbował się z nią skontaktować. "Za godzinę będę" - napisała mu.
Wracając do domu, zadawała sobie pytanie: Dlaczego ja nie ogoliłam tych nóg w całości? Miałabym z głowy i teraz mogłabym prawie od razu jechać do Nieśmiałego. A tak - tracę czas na zabiegi kosmetyczne. Kurwa!
- Obym nie dostała okresu jeszcze dzisiaj - zwierzyła się matce.
- Jak będziesz tak jadła jak dziś, czyli nic, to nie dostaniesz wcale. - mama jak zwykle uważała, że jej córka je za mało, mimo że ona potrafiła zjeść więcej niż niejeden "rosły chłop".
- Mogę nie dostać jeszcze z innego powodu - zaczęła się śmiać.
- Nie wiem, czy byłabyś wtedy taka szczęśliwa.
- Pewnie nie - przestała się śmiać na myśl o tym, w jakiej sytuacji by się znalazła.
Zerknęła na rozkład jazdy. Autobus miał być za 18 minut. - Dobra, papieros i spadam.
Do autobusu biegła, ale zdążyła. Weszła na górę, Nieśmiały czekał na nią. Już po chwili leżeli nadzy w łóżku i całowali się. Zapytał ją: - Zakładać?
- Nie.
Chwilę później był koniec.
- Jak to dobrze, że wczoraj o sobie pomyślałam - powiedziała.
- Nie doszłaś? Przepraszam.
- OK, nic się nie stało. Nadrobisz.
Szybko zasnęli. Spało jej się tak dobrze, że zaspała do pracy. Nie była gotowa na noc u Nieśmiałego. Ubrana w spodnie bojówki i luźny sweter, który odsłaniał zbyt wiele, pospiesznie wskoczyła do taksówki.
- Na Mokotów poproszę. W międzyczasie ogarnęła się. Wszystko było w miarę OK, ale te włosy... Nie wytrzymała. - Proszę się tu zatrzymać.
- Ale to nie jest punkt docelowy.
- Dla mnie już jest. Ile płacę?
- 25 zł.
Dała 30. - Reszty nie trzeba.
Wpadła do salonu fryzjerskiego jak burza. - Czy długo czeka się na strzyżenie?
- A chciałaby pani teraz? - fryzjerka starała się być miła.
- Tak. - No jasne, że teraz, a kiedy? Czy ta kobieta nie widzi jej włosów?
Chwilę później siedziała na fotelu fryzjerskim, a z jej głowy spadały strzępki włosów jak igiełki z choinki. Efekt końcowy zadowolił ją. Wzięła numer telefonu. - Tanio i fachowo - rozczesała włosy palcami i wyszła. 15 minut później była w pracy. - Dosłownie przed paroma minutami wysiadłam z pociągu - skłamała.
- Niezła z ciebie aktorka - powiedziała jej wieczorem matka, kiedy usłyszała całą historię.
- Całe życie się uczę - uśmiechnęła się. - Idę się pomasować. Dobranoc.
- Dobrej nocy - rozeszły się, każda do swojego pokoju.
Usiadła do komputera, ale jakoś nie miała ochoty nic robić. Nie mogła uruchomić wejścia na płyty, więc się trochę powściekała. Potem zajęła się książką. Kiedy przeczytała całą książkę (bo miała w zwyczaju czytać książkę od początku do końca na raz), powiedziała do siebie, już ziewając: - Jeszcze tylko masaż.
OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.
Pamiętacie o moim drugim blogu? Zapraszam i tam :)))
spoko piszesz:)
OdpowiedzUsuńhttp://remonty-malinowski.pl/
dzięki, wprawdzie zwykle starałam się pisać opowiadania bardziej "ułożonym" językiem :D
UsuńWażne, że piszesz:) To jest w tym najfajniejsze:)
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
Usuń" luźny sweter, który odsłaniał zbyt wiele" zbyt wiele to znaczy?;p
OdpowiedzUsuńuruchom wyobraźnię :D
UsuńJa uruchomiłem:D I myślę, że wygląda to spoko:) btw przydałby się ilustracje lub zdjęcia w tekście;p
OdpowiedzUsuńnie umiem rysować, a zdjęcia jakie miały by być? Jakieś pomysły?
UsuńZ drugiej strony - to ma być opowiadanie, nie komiks ;)
Hmm mogły by być jakieś Twoje prywatne, ale powiedzmy bez głów:)
OdpowiedzUsuń