DECYZJE ŻYCIOWE odc.10

- Przespałabym najchętniej te wszystkie dni, kiedy go nie ma - zwierzyła się koledze z pracy.
Nieśmiały wyjechał na tydzień z kolegami, naturalnie bez niej. Ten wyjazd był według niej swego rodzaju próbą ich związku. Uważała, że jeśli po powrocie on się nie odezwie, oznacza to koniec. On chciał mieć w niej tylko kochankę i nigdy nie chciał jej potraktować poważnie. Miała nadzieję, że tak nie będzie, ale ta nadzieja była tylko małą iskierką - w końcu będąc z kolegami nie myślał o niej, nie pisał. - Tylko co mu pozostanie, jak koledzy znajdą sobie żony, jak porodzą im się dzieci? Nie będą mieli dla niego już czasu. Zostanie sam. Czy tego chce? A może nie? Może chciałby stworzyć związek, tylko nie z nią? - rozmyślała.

- Myślisz, że napisze? - ciągnęła dalej zamyślona.
- Nie wiem. trudno powiedzieć, ale ty nie pisz.
Nie pisała. Czekała. Było jej ciężko. Z każdym dniem było w niej coraz mniej nadziei. Układała pasjanse, czytała, spacerowała z dzieckiem, chodziła do pracy, spotykała się ze znajomymi i żaliła się. Żaliła się wszystkim. Wszystkim, którzy chcieli jej słuchać. Niby żyła normalnie, ale zgasła. Nie było w niej tego wcześniejszego blasku (jak się potem okazało przyczepiła się do niej jakaś wredna grypa). Jeszcze tlił się mały płomyczek, ale jeszcze chwila i zgaśnie na dobre. Czuła się tak, jakby była dzieckiem i zabrano jej ulubioną zabawkę. Zabawka była jej potrzebna, ale nie mogła nic zrobić, by ją odzyskać. W głowie układała co raz nowe plany; kiedy zajmie się nauką aranżacji wnętrz, kiedy będzie szlifować hiszpański, kiedy będzie przygotować zdrowsze posiłki, które - tak na marginesie - też zaplanowała.

- Nie mogę się zakochać, bo on mnie zrani - myślała, Myślała tak za każdym razem i w każdym związku. Chciała kochać, ale bała się, że to sprawi, iż przestanie być silna. Nie zdawała sobie sprawy (a może zdawała), że to tylko pozorna siła, raczej maska przed światem, który jej nie znał. Nakładała ją i rzadko zdejmowała, nawet w samotności. Nie dopuszczała do siebie myśli, że potrzebuje przyjaciela, partnera i kochanka w jednej osobie. Wątpiła, że taka osoba istnieje, dlatego nawet nie chciała o kimś takim marzyć, a już tym bardziej przyznać się do tego komukolwiek. Przecież jej st wesołą osobą, wieczną optymistką - tak odbierali ją ludzie. Rozczulanie się nad sobą, to nie dla niej.

- Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek i kogokolwiek kochałam - zwierzyła się kiedyś koleżance z pracy.
- Tak bardzo pragniesz miłości, a sama nie chcesz jej komuś dać - odpowiedziała koleżanka.
- Boję się - urwała temat i wyszła. - Ona też nie rozumie - pomyślała i więcej do tego tematu nie wracała.


OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE  Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.

Komentarze

  1. Na pewno jest to coś innego co można po prostu znaleźć w internecie

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)