DECYZJE ŻYCIOWE odc.11

Postanowiła pozrywać wszelkie niepotrzebne znajomości. Zostawiła sobie kilku zaufanych przyjaciół płci męskiej. Takich, co do których miała pewność, że jej nie skrzywdzą. Mimo wszystko nawet z nimi zdystansowała nieco znajomość. Tak dla pewności.
Nie pisywała już wielu wiadomości do każdego z nich, odpisywała tylko czasem. - Jak będę chciała się pobawić, to zawsze mogę sama - myślała. I chciała. Tym razem była pewna, choć nie miała jeszcze nowego planu na życie. - Najpierw zrobię kosztorys prac remontowych w domu i zajmę się mieszkaniem, a potem zastanowię się, czego tak naprawdę chcę od życia - tłumaczyła się sama sobie. Zaczęła medytować. Miała nadzieję, że to pomoże jej poukładać sobie plan na dalsze życie. Na dłuższą metę medytacja jednak nie zdała egzaminu, więc zaprzestała jej stosowania.

Pewnego dnia odezwał się Nieśmiały. Nie była ani szczęśliwa ani zdziwiona. Już podjęła decyzję co do niego.
- Cześć, jak sobie dajesz radę? - napisał.
- Daję. Co to za pytanie? - odpisała nie od razu.
- Ja ledwo.
- A jaką macie pogodę? - zdawkowe pytanie miało na celu zmianę tematu.Nie interesowało ją, dlaczego nie daje sobie rady. Już nie.
- Dzisiaj taka sobie. Jutro ma być lepsza.
Nie odpisała. Zadając takie pytanie, dobrze wiedziała, że po odpowiedzi na nie, nie ma punktu zaczepnego, by kontynuować rozmowę. Nie chciała jej kontynuować, bo nie miała takiej potrzeby. Wyjechał, znowu bez niej. Znowu wolał kolegów. Nie przywykła do takiego traktowania i nie chciała być tak traktowana.
- Wróciłem właśnie z obiadu i kładę się spać, a potem będę oglądał film w telewizji - napisał znowu.
- Ja jestem jeszcze w pracy, a potem prosto do łóżka - odpisała.

- Telewizja - pomyślała. - Kto ogląda telewizję, będąc na urlopie? A może to zapewnienie, że mnie nie zdradza? W sumie mam to gdzieś. Chce tylko seksu, będzie go miał, ale wtedy kiedy to ja będę go potrzebowała. Koniec końców bliższy mi jest kolega z pracy niż osoba, z którą sypiam. To chore. Koniec z facetami. - analizowała w myślach.
Wieczorem wzięła prysznic i zajęła się medytacją (tak, to był ten czas, kiedy jeszcze ją stosowała). Czasem wierzyła nawet, że daje jej ona sporo siły, że bardziej w siebie wierzy, że znów zaczyna się odradzać i powoli wszystko się układa. W głębi duszy jednak dziękowała przyjacielowi z pracy, który otworzył jej oczy bardziej niż medytacje. Za jakiś czas podziękuje mu osobiście.


OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE  Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.

Komentarze