Nadeszło lato.
Pracowała pełna parą na kilka etatów. Przestała wychodzić w co druga sobotę. Przestała masować sobie biust. Zaczęła ubierać się mniej wyzywająco, delikatniej się malowała. Cały wolny czas poświęcała sobie dziecku i domowi.
W domu przemeblowała wszystko, robiąc przy okazji generalne porządki w każdym jego zakątku. Zrobiła też generalne porządki w swoim życiu. Wyrzuciła wszystko, co przypominało jej o okresie wielkich burz, ale też nadziei na lepsze jutro. Żyła sama dla siebie. Faceci nie byli już istotni. Liczyła się tylko ona. Znowu.
Sama wybrała takie życie. W soboty i tak już od dawna nie wychodziła. Ze znajomymi spotykała się ewentualnie w ciągu tygodnia na szybką kawę. Jeśli wychodziła w weekendy sama, to zwykle w ciągu dnia. Teraz miała inny cel - wyremontować mieszkanie, ukończyć kurs, na który się zapisała, mieć satysfakcję ze swojej pracy i wyjechać na upragnione wakacje. To już nie były odległe marzenia. To się działo. Tu i teraz. Tak właśnie chciała żyć. Mieć wybór, a nie być uzależnioną od decyzji innych.
Był jeszcze tylko jeden epizod z cyklu mniej grzecznych.
W całej tej przemianie miewała gorsze dni i raz się ugięła. Wróciła z pracy, miała wolny wieczór. Chciała trochę odreagować i z kimś pogadać. Niestety akurat wszyscy gdzieś wyjechali na weekend. Był tylko on - Przybysz. Zadzwoniła do niego, ale z innym zamiarem niż pogaduszki:
- Co robisz?
- Czekam na telefon od ciebie
- Jesteś w domu?
- Tak
- Masz whisky?
- Mam
- Zamówisz mi taksówkę?
- Za ile ma przyjechać?
- Za pół godziny
Wypili kilka drinków, porozmawiali o niczym. On włączył film.
- Wyłącz to. Nie jestem romantyczką. Oboje wiemy, po co tu jestem - rozebrała się.
On też się rozebrał. Zaczęli się całować. Nie pozwoliła mu jednak na kontrolę. Ona pieściła jego. To ona sterowała tą grą. Kiedy już widziała, że jest u kresu wytrzymałości, usiadła na nim. Patrzyła mu w oczy, widziała, że mu się podoba, ale nie pozwalała, by przejął pałeczkę. W końcu powiedziała: - Teraz weź mnie od tyłu, tylko bez żadnych ceregieli.
Zrobił to.
Po wszystkim oboje poszli się wykąpać. Ubrała się, prosił, by została. Ona jednak zamówiła taksówkę i wróciła do domu. Nie wracali więcej do tego tematu. Tylko raz on jej napisał:
- Nigdy wcześniej nie przeżyłem tak zajebistego seksu jak tamtej nocy.
Nie odpisała na wiadomość.
OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.
Pracowała pełna parą na kilka etatów. Przestała wychodzić w co druga sobotę. Przestała masować sobie biust. Zaczęła ubierać się mniej wyzywająco, delikatniej się malowała. Cały wolny czas poświęcała sobie dziecku i domowi.
W domu przemeblowała wszystko, robiąc przy okazji generalne porządki w każdym jego zakątku. Zrobiła też generalne porządki w swoim życiu. Wyrzuciła wszystko, co przypominało jej o okresie wielkich burz, ale też nadziei na lepsze jutro. Żyła sama dla siebie. Faceci nie byli już istotni. Liczyła się tylko ona. Znowu.
Sama wybrała takie życie. W soboty i tak już od dawna nie wychodziła. Ze znajomymi spotykała się ewentualnie w ciągu tygodnia na szybką kawę. Jeśli wychodziła w weekendy sama, to zwykle w ciągu dnia. Teraz miała inny cel - wyremontować mieszkanie, ukończyć kurs, na który się zapisała, mieć satysfakcję ze swojej pracy i wyjechać na upragnione wakacje. To już nie były odległe marzenia. To się działo. Tu i teraz. Tak właśnie chciała żyć. Mieć wybór, a nie być uzależnioną od decyzji innych.
Był jeszcze tylko jeden epizod z cyklu mniej grzecznych.
W całej tej przemianie miewała gorsze dni i raz się ugięła. Wróciła z pracy, miała wolny wieczór. Chciała trochę odreagować i z kimś pogadać. Niestety akurat wszyscy gdzieś wyjechali na weekend. Był tylko on - Przybysz. Zadzwoniła do niego, ale z innym zamiarem niż pogaduszki:
- Co robisz?
- Czekam na telefon od ciebie
- Jesteś w domu?
- Tak
- Masz whisky?
- Mam
- Zamówisz mi taksówkę?
- Za ile ma przyjechać?
- Za pół godziny
Wypili kilka drinków, porozmawiali o niczym. On włączył film.
- Wyłącz to. Nie jestem romantyczką. Oboje wiemy, po co tu jestem - rozebrała się.
On też się rozebrał. Zaczęli się całować. Nie pozwoliła mu jednak na kontrolę. Ona pieściła jego. To ona sterowała tą grą. Kiedy już widziała, że jest u kresu wytrzymałości, usiadła na nim. Patrzyła mu w oczy, widziała, że mu się podoba, ale nie pozwalała, by przejął pałeczkę. W końcu powiedziała: - Teraz weź mnie od tyłu, tylko bez żadnych ceregieli.
Zrobił to.
Po wszystkim oboje poszli się wykąpać. Ubrała się, prosił, by została. Ona jednak zamówiła taksówkę i wróciła do domu. Nie wracali więcej do tego tematu. Tylko raz on jej napisał:
- Nigdy wcześniej nie przeżyłem tak zajebistego seksu jak tamtej nocy.
Nie odpisała na wiadomość.
OPOWIADANIE JEST FIKCJĄ LITERACKĄ. NIEKTÓRE POSTACI ISTNIEJĄ, ALE OPISANE Z ICH UDZIAŁEM ZDARZENIA, NIE MAJĄ ODZWIERCIEDLENIA W RZECZYWISTOŚCI.
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)