Lubię deszcz. Jest w nim coś kojącego. Zawsze kiedy na mnie pada, mam wrażenie, jakby zmywał ze mnie troski. Nie wszystkie, ale chcę wierzyć, że coś miłego tego dnia na pewno się wydarzy. Zwykle tak jest, choć pewnie nie zawsze, ale wolę o tym nie pamiętać.
Jak na złość teraz padać nie chce. Poza tym jest za późno, żeby wyjść na dwór i cieszyć się kroplami obmywającymi mój stres. Otwieram książkę, by móc choć na chwilę przenieść się w inny świat. Wybrałam chyba niezbyt szczęśliwie. Pamiętniki z getta, pisane przez jedną z jego mieszkanek. Przeżyła piekło, by paść od kuli w dzień wyzwolenia. Jej opisy są proste, ale w tej prostocie jest coś tak poruszającego, że nie mogę czytać dalej. Zamykam książkę na trzydziestej stronie.
Postanawiam się wykąpać. Chcę jakoś miło spędzić ten weekend. Zrobić coś dla siebie.
Moją skórę obmywała woda z deszczownicy. Czułam się, jakby moje ciało rosił letni deszcz.
Nie mogłam się skupić. Nawet nie chciałam. Chciałam po prostu pobyć sama. Domek letniskowy, który wspaniałomyślnie zaproponował mi mój przyjaciel był uosobieniem spokoju i tego właśnie, czego mi było trzeba na ten moment. Aż dziw bierze, że jestem tu właściwie niechcący.
Rano zaczęłyśmy dzwonić. W międzyczasie odpisałam do współlokatora: "Nie planowałam wychodzić na cały weekend, ale jeszcze nie wiem, co wymyślimy".
Jak na złość teraz padać nie chce. Poza tym jest za późno, żeby wyjść na dwór i cieszyć się kroplami obmywającymi mój stres. Otwieram książkę, by móc choć na chwilę przenieść się w inny świat. Wybrałam chyba niezbyt szczęśliwie. Pamiętniki z getta, pisane przez jedną z jego mieszkanek. Przeżyła piekło, by paść od kuli w dzień wyzwolenia. Jej opisy są proste, ale w tej prostocie jest coś tak poruszającego, że nie mogę czytać dalej. Zamykam książkę na trzydziestej stronie.
Postanawiam się wykąpać. Chcę jakoś miło spędzić ten weekend. Zrobić coś dla siebie.
Moją skórę obmywała woda z deszczownicy. Czułam się, jakby moje ciało rosił letni deszcz.
Nie mogłam się skupić. Nawet nie chciałam. Chciałam po prostu pobyć sama. Domek letniskowy, który wspaniałomyślnie zaproponował mi mój przyjaciel był uosobieniem spokoju i tego właśnie, czego mi było trzeba na ten moment. Aż dziw bierze, że jestem tu właściwie niechcący.
Wracając z młodym do domu zadzwoniła jego babcia z propozycją wzięcia małolata do siebie na weekend. Z początku uznałam, że to słaby pomysł, ale potem stwierdziłam, że właściwie to nie wiem, czemu słaby, a ponieważ nie mogłam znaleźć sensownego argumentu, zadzwoniłam i powiedziałam, że jeśli oferta jest wciąż aktualna, to nie mam zastrzeżeń.
Pojechał na wieczór. Uznałam, że siedzenie w domu i użalanie się nad sobą jest zupełnie nie w porządku w piątkowy wieczór i postanowiłam wyjść. Wieczór spędziłam bez żadnych ekscesów, ale też nie nudziłam się. Było trochę śpiewów, trochę rozmów o życiu, nawet na żarty się wysiliłam.
Po 22 dostałam sms: "Ty wyszłaś na cały weekend?"
- Nie odpisuj mu i jak chcesz dziś możesz zostać u mnie, a jutro coś wymyślimy. - Przyjaciółka prawie wyrwała mi telefon z ręki.
- Tylko co? - zapytałam, nie spodziewając się sensownej odpowiedzi, bo uznałam, że takiej po prostu nie ma.
- A może obdzwonimy jutro wszystkich naszych przyjaciół i ktoś Cię przygarnie?
- Możemy spróbować. - odpowiedziałam, a pomyślałam: - Hmm... a jednak jest...
Szybko zasnęłam tej nocy.
Rano zaczęłyśmy dzwonić. W międzyczasie odpisałam do współlokatora: "Nie planowałam wychodzić na cały weekend, ale jeszcze nie wiem, co wymyślimy".
Bardzo szybko dostałam odpowiedź: "To daj znać później, bo jeśli nie wrócisz, to ja przenocowałbym gościa".
- Ależ to subtelnie nazwany dziki seks po alkoholu - śmiałam się. Z jednej strony chciałam mu zrobić na złość za te nerwy, które mam z nim na co dzień, ale z drugiej stwierdziłam, że nie warto. Odpisałam: "Właściwie nie powinnam iść Ci na rękę, ale z racji długoletniej znajomości, uznałam, że się poświęcę, co mam nadzieję zostanie docenione przez Ciebie. Proszę tylko, by mój pokój i moje rzeczy pozostały nietknięte. Najlepiej by drzwi były na ten czas zamknięte. Nie chciałabym, żeby znowu zginęła mi jakaś cenna rzecz. Miłej zabawy."
- Koniecznie musimy coś mi znaleźć do spania na weekend, bo właśnie nie mam gdzie spać. - usmiechnęłam się do przyjaciółki słabo.
- Uważam, że jesteś dla niego za dobra. Czy on kiedyś coś dla Ciebie zrobił?
- Może nie miał okazji - zaśmiałam się ale w moim śmiechu było więcej goryczy niż żartu.
- On po prostu nie chce jej mieć. Ty mam dla Ciebie nocleg. Nasz przyjaciel ma domek pod miastem. Dzicz, ale Tobie się spodoba. Powiedział, że jak nie zaprosisz stada bydła, to może nam podwieźć klucze po południu.
- Bydła nie. Napisz mu, że za mną jelenie tylko chodzą i zwykle nie stadami.
Napisała: "Ona tam będzie sama, wiesz ona woli być sama po tamtym, co się stało rok temu".
- Po co Ty mu to piszesz? Przecież on o tym wie - poirytowałam się.
- Może się będzie chciał Tobą zaopiekować? Pasujecie do siebie, nie zauważyłaś? Macie podobny gust muzyczny, potraficie ze sobą gadać godzinami, śmiać się ze swoich żartów, robić wygłupy, które tylko Was bawią. Jesteście jak para tylko bez pary.
- Gdybym miała być jego parą, to musiałabym pogodzić się z faktem zostania alkoholiczką z postępującą miażdżycą, która cierpi na amnezję. Nie zniosłabym jego przyjaciółek, do których mówi "skarbie", a alkohol lubię pić okazjonalnie i nie zagryzać go kęsem golonki z łyżką majonezu na okrasę.
Majonez był kilka godzin później. Jak zwykle wpadł między jedną koleżanką a drugą, co nie przeszkodziło mu jednak w umawianiu się z kolejnymi na kolejne godziny.
- Odwieziesz mnie tam? - spytałam niepewnie.
- Jasne! - prawie wrzasnął - Zadzwonię tylko, że się chwilę spóźnię.
Godzinę później byłam na miejscu, a w jeszcze kolejnej rozmyślałam o deszczu i jak miło by było poskakać znowu w kałużach (jak ten rok temu właśnie).
Majonez był kilka godzin później. Jak zwykle wpadł między jedną koleżanką a drugą, co nie przeszkodziło mu jednak w umawianiu się z kolejnymi na kolejne godziny.
- Odwieziesz mnie tam? - spytałam niepewnie.
- Jasne! - prawie wrzasnął - Zadzwonię tylko, że się chwilę spóźnię.
Godzinę później byłam na miejscu, a w jeszcze kolejnej rozmyślałam o deszczu i jak miło by było poskakać znowu w kałużach (jak ten rok temu właśnie).

Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)