Nowe opowiadanie! Co Wy na to?

Pora na luncho-śniadanie. Przygotowuje sobie dwie kromki chleba bezglutenowego (chciałam wypróbować jak to smakuje- nie smakuje, chyba że ktoś lubi żuć trawę z kamieniami) z sałatą, obowiązkowo masłem i jakimś badziewiem , które ma przypominać camembert. Na to pomidorów koktajlowych kilka, odrobina ziół i...dwie mikroskopijne kanapki mogłyby być w karcie dań jednej z lepszych restauracji. Tak, kanapki umiem robić. Reszta nie wychodzi mi już tak dobrze.

Jedząc, czytam. Tak, wiem, że to niepoprawne i nie powinno się tego uczyć dzieci, ale moje na szczęście słodko chrapkę, więc tego nie widzi. Mogę się oddać chwili bycia niesfornym dzieckiem. No to czytam. Czytam dużo. Czytam książki z niebanalnymi tytułami, czytam artykuły z ciekawymi tytułami, czytam informacje z zabawnym podtekstem, czytam długie sms. Krótkie zresztą też czytam. Jestem oczytana można by rzec. Tylko dlaczego taka głupia?

Jestem po trzydziestce, powinnam być już dorosła, a wciąż bawi mnie jedzenie przed lustrem i zastanawianie się, czy to co mówiła moja babcia nie było przereklamowane. "To", czyli staropanieństwo. Powtarzała mi za każdym razem, kiedy przylapała mnie na jedzeniu przed lustrem: "Nie jedz przed lustrem, bo starą panną zostaniesz!". Ona wręcz krzyczała, nie tyle mówiła. Z perspektywy czasu (i własnych empirycznych doświadczeń) stwierdzam, że status starej panny jest nie taki zły i mogłam jednak iść tą drogą ( na marginesie chciałam nią iść już wtedy, kiedy jako dziecko babcia zwracała mi uwagę odnośnie lustra).

Co mnie jeszcze bawi? Sporo tego by się nazbierało. Na przykład śmieszy mnie polubianie własnych postów. Ostatnio (znaczy dziś) zrobiłam niechcący to samo. Co gorsza nie umiem tego cofnąć i w efekcie swoje zdjęcie lubię sześć razy. A co mi tam. Jedno będę lubić, resztę niech wielbią inni.

Bawi mnie też chodzenie po sklepach i odkładanie różnych rzeczy do końca dnia albo tygodnia. W ten oto sposób "kupiłam" ostatnio sukienkę za sześć tysięcy, komplet walizek za półtora, pierscionki o łącznej wartości około tysiąca złotych, transporter dla mojego kundla oraz peeling za ponad sześćset złotych. A jakie historie wtedy można wymyślać. Mogę być, kim chcę i nikt mi tego nie zabroni.

Tak. Odgrywanie ról też mnie bawi. Całe moje życie to taka większa lub mniejsza rola (w zależności od okoliczności).


Komentarze