W życiu każdej kobiety jest taki dzień (lub kilka) w miesiącu, kiedy ma ochotę na słodkie. I nieważne że nie jest jeszcze weekend. Po prostu trzeba coś wtrącić i tyle.
Kupiłam sobie Twixa. Szłam z młodym po jego lewej stronie, bo z tej strony nic nie widzi i spokojnie pałaszowałam "słodkie". A on nagle odwrócił się i zauważył.
- Mamo, co Ty je?
- Twixa.
- Dziś nie weekend.
- Wiem.
- Wiesz, że rak lubi cukier?
- Wiem.
- Dziś wchodzimy po schodach. To może do Ciebie nie przyjdzie.
- To dopiero Chodakowska - pomyślałam sobie, grzecznie wchodząc po schodach i odliczając każde kolejne piętro na głos (taki rytuał wchodzenia i schodzenia z młodym po schodach).
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)