Czasem miewam takie dni, że wracam do przeszłości. Najczęściej oglądam wtedy zdjęcia, zastanawiając się, czy jestem na nich szczęśliwa czy to tylko pozory.
Przypominam sobie, czy sytuacja, w której uchwyciła mnie migawka aparatu, była warta uwiecznienia czy zdjęcie jest jednym z tych, zrobionych ot tak sobie.
Czasem wyrzucam stare zdjęcia. Czasem też wyrzucam pamiątki z przeszłości. Zdjęcia to też swego rodzaju pamiątki. Robię to niezwykle rzadko, ale czasem przeszłość tak bardzo mnie przytłacza, że muszę symbolicznie się jej pozbyć. Do pamiątek zaliczam także wiadomości SMS i e-maile. Do nich też czasami wracam. Zwykle nie kasuję. To część mojej historii życia. Choć czasem...lepiej chyba byłoby wszystko wyrzucić w cholerę i dać sobie szansę na życie od nowa. Dlatego robię takie generalne porządki i pozbywam się balastu, który przeszkadza w podniesieniu się i próbie ruszenia dalej.
Kiedyś pisałam pamiętniki. Opisywałam w nich zwykle jedynie bolesne zdarzenia, moje tęsknoty, niespełnione obietnice i marzenia. Taka autopsychoterapia. Któregoś dnia ktoś wziął je wszystkie i spalił.
- Musisz zamknąć w końcu za sobą przeszłość. Nie warto jej rozpamiętywać. Po co Ci to? Przecież Ci nie pomaga, a śmiem twierdzić, że Cię nawet ogranicza.
- Musisz zamknąć w końcu za sobą przeszłość. Nie warto jej rozpamiętywać. Po co Ci to? Przecież Ci nie pomaga, a śmiem twierdzić, że Cię nawet ogranicza.
W pierwszym momencie byłam zła. Ktoś wszedł do mojego świata i bezczelnie w niego ingeruje. Teraz jednak wiem, że gdyby te pamiętniki wciąż istniały, ja wciąż wracałabym do bolesnej przeszłości i ją rozpamiętywała.
Wciąż uczę się wyrzucać przeszłość. Wciąż uczę się nie planować przyszłości. Wciąż uczę się żyć teraźniejszością. Każdego dnia staram się znajdować w nim jakąś choćby małą przyjemność. Coś, co sprawi, że się uśmiechnę. Te chwile zapisuję w pamięci bądź kalendarzu. Czasem jest to życzliwa rozmowa z sąsiadami lub ekspedientką w sklepie, czasem wiadomość, która motywuje do działania, a czasem możność pomocy innej osobie, która dzięki mnie się uśmiechnie.
Oczywiście nie omijają mnie troski dnia codziennego. Nikt mnie specjalnie nie oszczędza. Za to ja staram się oszczędzać siebie, nie rozpamiętując smutnych zdarzeń i nie rozdrapując zabliźnionych (choćby nawet trochę) ran.
Wciąż uczę się wyrzucać przeszłość. Wciąż uczę się nie planować przyszłości. Wciąż uczę się żyć teraźniejszością. Każdego dnia staram się znajdować w nim jakąś choćby małą przyjemność. Coś, co sprawi, że się uśmiechnę. Te chwile zapisuję w pamięci bądź kalendarzu. Czasem jest to życzliwa rozmowa z sąsiadami lub ekspedientką w sklepie, czasem wiadomość, która motywuje do działania, a czasem możność pomocy innej osobie, która dzięki mnie się uśmiechnie.
Oczywiście nie omijają mnie troski dnia codziennego. Nikt mnie specjalnie nie oszczędza. Za to ja staram się oszczędzać siebie, nie rozpamiętując smutnych zdarzeń i nie rozdrapując zabliźnionych (choćby nawet trochę) ran.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)