Powinnam zacząć zapisywać swoje sny. Nie dlatego że są ciekawe, ale dlatego że z czasem układają się w całą historię. Czasem jestem tylko obserwatorem, czasem biorę w nich udział. Gdybym zapisywała ich strzępy, po pewnym czasie miałabym całkiem zabawne (a może tragikomiczne?) opowiadanie.
Czy sen opowiedziany ma szansę się nie sprawdzić? Czy bywają sny prorocze?
Czym jest wiara? Dlaczego jesteśmy tak skonstruowani, że musimy wierzyć? W cokolwiek, w kogokolwiek.
Wierzymy przepowiedniom, kartom, przypuszczeniom, pzeczuciu, religii, doświadczeniu, ludziom. Gdyby zabrakło w nas wiary, czy ludzkość by przetrwała?
Jeśli człowiek przestaje w siebie wierzyć, popada w depresję. Nie ma chęci do życia. Powoli umiera. Śmierć czasem jest pozorna, a czasem faktyczna, ale ta śmierć jest bolesna. Bo zwykle umiera się w samotności. Bo tylko samemu można się zmierzyć ze swoim życiem.
Jeśli człowiek przestaje ufać partnerowi, związek dąży do rozpadu. I jeśli zaufanie i wiara w powodzenie nie wróci, to związek umiera.
Jeśli człowiek nie ma do kogo lub czego odwołać się w chwilach słabości, bo nie wierzy, to czuję się bezradny. Jego pewność siebie, jego motywacje umierają. Gdybym nie wierzyła, czy byłoby mi łatwiej?
W coś trzeba wierzyć lub w kogoś. Nie zadając pytań, nie szukając odpowiedzi. Inaczej życie staje się puste. Umiera...
Czy sen opowiedziany ma szansę się nie sprawdzić? Czy bywają sny prorocze?
Czym jest wiara? Dlaczego jesteśmy tak skonstruowani, że musimy wierzyć? W cokolwiek, w kogokolwiek.
Wierzymy przepowiedniom, kartom, przypuszczeniom, pzeczuciu, religii, doświadczeniu, ludziom. Gdyby zabrakło w nas wiary, czy ludzkość by przetrwała?
Jeśli człowiek przestaje w siebie wierzyć, popada w depresję. Nie ma chęci do życia. Powoli umiera. Śmierć czasem jest pozorna, a czasem faktyczna, ale ta śmierć jest bolesna. Bo zwykle umiera się w samotności. Bo tylko samemu można się zmierzyć ze swoim życiem.
Jeśli człowiek przestaje ufać partnerowi, związek dąży do rozpadu. I jeśli zaufanie i wiara w powodzenie nie wróci, to związek umiera.
Jeśli człowiek nie ma do kogo lub czego odwołać się w chwilach słabości, bo nie wierzy, to czuję się bezradny. Jego pewność siebie, jego motywacje umierają. Gdybym nie wierzyła, czy byłoby mi łatwiej?
W coś trzeba wierzyć lub w kogoś. Nie zadając pytań, nie szukając odpowiedzi. Inaczej życie staje się puste. Umiera...

Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)