Usiadłam w jednej z
kafejek na Elektoralnej. Chciałam się na chwilę zatrzymać, zatrzymać pęd
zdarzeń albo przynajmniej je poukładać.
Skłamałabym, mówiąc,
że moje życie jest nudne. Skłamałabym, mówiąc, że w moim życiu nic się nie
dzieje. Cholera, dzieje się! Czasem aż nadto.
Lubię pęd, czuję
przyjemny dreszczyk emocji, kiedy jest sporo do zrobienia. Daje mi to
motywację. Ale lubię też, kiedy wracam do domu i ktoś w nim na mnie czeka.
Lubię mieć się do kogo odezwać i opowiedzieć o swoim dniu. Lubię mówić. Zapewne
jak większość kobiet. Sprawia mi to niesamowitą przyjemność. Lubię też pisać,
ale czasem rozmowa daje większą frajdę.
Czy mówię za dużo?
Oczywiście! Nie byłabym sobą, gdybym nie przesadzała. Czy mówię niepotrzebnie?
Naturalnie! Odczuwam wręcz narkotyczna potrzebę wypowiadania się na tematy
nawet takie, o których wiem niewiele.
Czy umiem słuchać?
Tak i to sprawia, że często zamiast móc się wygadać –zamieniam się w
psychoterapeutę. Tylko takiego bez papierów. Ludzie w naturalny sposób lgną do
mnie ze swoimi problemami. To miłe, choć czasem męczące, bo przecież nie
wszystkich jestem w stanie zadowolić, wysłuchać, móc być przy nich w chwilach,
kiedy mnie potrzebują.
Czy związek daje to
bezpieczeństwo? Chyba nie każdy. Ale przyjaźń w związku jest szalenie ważna.
Ośmielam się powiedzieć, że nawet najważniejsza.
Przemilczysz jeden
problem, potem drugi i nagle…okazuje się, że nie masz ochoty już zostać, starać
się, być z tą osobą. Oczywiście nie wszystko musi zostać przyjęte z uśmiechem
na twarzy, ale warto spróbować. Zawsze znajdzie się ktoś, kto poda pomocną
dłoń. Mimo wszystko.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)