Podziękowania i refleksja

Kochani, przede wszystkim dziękuję wszystkim za przekazanie 1% podatku dla mojego syna. Z całego serca dziękujemy także za darowizny, przekazane na subkonto Adasia. Bardzo jesteśmy wdzięczni za okazaną pomoc i wsparcie, choć to nie koniec walki niestety...


Ale dziś nie o tym..
Dziś byłam świadkiem po raz drugi, jak dzieci odrzucają inność na przykładzie Młodego.
Pierwszy raz miał miejsce, kiedy Adam był łysy po chemioterapii. Był wtedy młodszy, więc nie do końca rozumiał, że dzieci śmieją się z niego i biegał dalej za nimi, śmiejąc się przy tym wesoło. Żaden rodzic nie zareagował, a mnie zrobiło się cholernie smutno.


Dziś dzieci znowu odrzuciły Adasia, bo "ma jakieś dziwne oko". Adam powiedział szczerze, że ma raka, ale to nie jest choroba zaraźliwa. Niby pozwolili mu się ze sobą bawić, ale kiedy tylko zniknęli z zasięgu mojego wzroku - kazali mu wracać, bo nie chcą, żeby z nimi szedł, bo ma brzydkie oko. Tym razem Adam już nie śmiał się, jak za tamtym razem, tylko spytał:
- Mamo, czy ja zawsze będę mógł się bawić tylko z takimi małymi dziećmi, którym nie przeszkadza moje oko?
- Nie, synku - powiedziałam. - Będziesz się mógł bawić, z kim tylko chcesz, ale tylko prawdziwi przyjaciele będą patrzyli na Ciebie, jaki jesteś, a nie jak wyglądasz.

Na co dzień Młody obraca się głównie w towarzystwie dzieci chorych (zwykle ciężko, a nawet ciężej jak on). Te dzieci są bardziej tolerancyjne na "inność", podobnie jak małe dzieci, które dopiero poznają świat i nie wiedzą, że ludzie dzielą się na tych "normalnych" i tych "innych".
To my rodzice, to na nas ciąży odpowiedzialność nauki dzieci tolerancji, to wy nauczyciele, to od was dzieci uczą się w szkole i przedszkolu o społeczeństwie i jak w nim żyć, w końcu to my wszyscy powinniśmy nauczyć się nie wytykać palcami inności, a żyć w zgodzie z nią, bo nigdy nie wiadomo, czy jutro, pojutrze, za miesiąc czy rok - Ty też nie staniesz się jednym z nich, tych "Innych".
Nie napisałam tego, bo oczekuję współczucia. Napisałam to po to, by otworzyć Wam oczy.





BO ZZA CHMUR ZAWSZE KIEDYŚ WYJDZIE SŁOŃCE...


Moi Drodzy, od przyszłego tygodnia natomiast wracają z powrotem "felietony z życia codziennego", takie z przymrużeniem oka, trochę na poważnie, czasem z życia wzięte, a najczęściej zupełnie zmyślone.
Serdecznie zapraszam...Z

Komentarze