NIE WSZYSTKO JASNE Z TYM ZERO WASTE

Do tego wpisu zainspirował mnie artykuł w marcowo-kwietniowym magazynie "joga".


Dla niewtajemniczonych: ZERO WASTE oznacza w skrócie żadnych śmieci. Propagatorzy tego stylu żyją w zgodzie z zasadami nurtu tzw. 7R (skrót skonstruowany podobnie jak moja metoda 3/4P ;)).


Co w tych zasadach 7R się skrywa?
1. Refuse (odmawiaj) - wszystkiego, co może szkodzić środowisku.
2. Reduce (ograniczaj) - liczbę rzeczy wokół siebie do tych naprawdę niezbędnych.
3. Reuse (używaj ponownie) - wielorazowych przedmiotów, unikaj rzeczy jednorazowych.
4. Recycle (przetwarzaj, segreguj) - twórz nowe rzeczy ze staroci czy śmieci, zamiast je wyrzucać.
5. Rot (kompostuj) - to chyba jasne 😉
6. Repair (naprawiaj) - a jak się nie da, wymyśl inne zastosowanie dla rupiecia 😉
7. Remember (pamiętaj) - o powyższych zasadach i o tym, że masz wpływ na środowisko (dobry lub zły - miej tego świadomość).


Na pierwszy rzut oka zasady te są warte polecenia każdemu, ale... o ile zasady bardzo przypadły mi do gustu i zamierzałam wprowadzić je w życie, o tyle analizując temat głębiej, odnoszę wrażenie, iż niektórzy chyba trochę zbyt skrajnie je traktują.


Najbardziej zastanawia mnie fakt kupowania produktów bez ich opakowań (do sklepu przychodzimy z własnymi pojemnikami). I tego trochę mój mózg nie ogarnia: Skoro produkty sprzedawane są w opakowaniu, to czy weźmiesz produkt w czy bez niego, to i tak generujesz śmieć. W domu jesteś w stanie opakowanie takie ewentualnie przetworzyć. Czy myślisz, że właściciele sklepów też to robią? W przytłaczającej większości - nie, a więc opakowanie idzie wprost na wysypisko. Czy to aby na pewno nie kłóci się z zasadami 7R?


Koniecznie piszcie w komentarzach, co o tym myślicie. Jestem bardzo ciekawa, jak Wam podoba się taki styl życia. ☺☺


Nowe życie pojemnika po chusteczkach - pojemnik na ręczniki do twarzy 😉





Komentarze