Ja nie chcę iść do szkoły!

 "Ja nie chcę iść do szkoły!" - taki apel wystosowało moje dziecko  po tym, jak dowiedziało się, że lekcji zdalnych nie będzie i od 1 września zacznie chodzić do szkoły jak wcześniej, "normalnie".

Okazuje się, że dzieci też boją się COVID-19 i wcale nie chcą zarażać się dla idei. Co ciekawe, również w sondach internetowych - większość
respondentów jest przeciwna posyłaniu dzieci do szkół.

Biorąc problem "na logikę" wydaje się to być uzasadnione. W marcu 2020, kiedy mieliśmy ok 300 przypadków na dobę - nakazano naukę zdalną. We wrześniu, kiedy liczna zachorowań niejednokrotnie przewyższa 800 osób na dobę - dzieci mają do tych szkół chodzić.

Ktoś powie: "bo tego chcą też rodzice", "bo rodzice też muszą pracować". Najzabawniejsze w tych argumentach jest to, że wypowiadają je rodzice dzieci starszych, które znakomicie są w stanie sami dawać sobie radę w domu. Rodzice dzieci młodszych obawy mają i wcale im nie na rękę szkoły w trybie stacjonarnym.

Mówią: "gospodarka stanie". A co jeśli w szkole, w której jest 2000 uczniów - zarazi się dyrektor, który w pierwszych dniach zwykle ma kontakt ze wszystkimi lub chociaż z większością personelu i często też dziećmi/młodzieżą, etc... Co wtedy? Wszyscy na kwarantannę. I wtedy gospodarka nie stanie? Wystarczy sobie pomnożyć liczbę dzieci razy liczbę osób w rodzinie, z którymi mieszkają albo z którymi styczność miały. Wtedy na pewno gospodarka będzie hulać 😂

Takich absurdów jest więcej, przykład z jednego z parkingów (widoczny na zdjęciu poniżej), w którym uprasza się o parkowanie na co drugim miejscu. Rozumiem, że samochody rozmawiając ze sobą - przenoszą drogą kropelkową wirusa. idąc tym tropem- uważam, że warzywa i owoce oraz inne artykuły spożywcze też powinny leżeć obok siebie co drugi. Wprawdzie będzie mniej produktów na półkach i sklepy zaczną wyglądać jak w czasach PRL, no ale przecież chodzi o wspólne dobro 😂


W tej sytuacji, najlepszym batem na nieposłuszne kozy, są kary. Na przykład: Nie poślesz dziecka do szkoły - zapłacisz karę. Już ktoś to wymyślił, prawda?

Zaraz mnie ktoś oskarży o wyolbrzymianie, o głupotę, o jakieś inne ciekawe umiejętności, ale nie chodzi mi o to, byście pożarli ekrany z wściekłości a żeby to wszystko potraktować trochę mniej serio a bardziej na poważnie, ciekawe, nie? Zostawiam Was z tym. Zresztą siebie też i wracam do swoich zajęć 😉



Komentarze