Jestem niepoprawną entuzjastka tego sklepu, ponieważ daje mi możliwość tworzenia przestrzeni po swojemu. Ikea oferuje meble zarówno droższe jak i takie, na które stać przysłowiowego studenta.
Biorąc pod uwagę moje zamiłowanie do przeróbki mebli, sklep ten odpowiada mi prawie zawsze.
Ikea jest ze mną, odkąd pojawił się pierwszy katalog (właściwie to raczej broszura, gazetka) a w nim meble z serii SUNDVIK (zniknęły z sieci, ale niedawno powróciły na nowo). Do dzisiaj pamiętam ten oliwkowy kolor i mój pierwszy projekt, bazujący na tych meblach własnie.
Nie było łatwo, bo pokój był mały a musiał pomieścić dwie osoby: mnie i mamę. Wszystko było beżowo-oliwkowo-szare, dominowały szafki i półki wiszące. Pod oknem miał być olbrzymi blat. Jako łóżka służyć miały dwa rozkładane fotele, składane na dzień. Pomiędzy nimi miała stanąć ława, służąca nam także jako stolik do posiłków. Przy wejściu do pokoju miały stać szafy na wszystko. Projekt zakładał nawet kącik kuchenny! Niestety projekt gdzieś się zapodział, katalogi wyrzuciła mama mojego ojca, ale od 2012 znów zaczęłam zbierać katalogi, od 2008 znów też zaczęłam zajmować się na poważnie projektowaniem wnętrz, przerabianiem, tworzeniem i dekoracją.
Mam taką zasadę, że każdego roku kupuję coś z katalogu. Dzięki niej mogę wam teraz przedstawić moje zestawienie hitów i porażek tej szwedzkiej marki od ponad 10 lat!
1. W 2012 roku pamiętam miał być koniec świata. Trochę faktycznie zaczęło się psuć, ale nie zepsuł się mój regał EXPEDIT (teraz seria nazywa się KALLAX i nie jest już taka wytrzymała). Regał ten przeżył ze mną wiele: był szafką kuchenną, regałem na książki, pojemnikiem na zabawki, szafą ubraniową i szafka pod telewizor. Stał, leżał i wisiał. Wkręcałam do niego śrubki, mocowałam lampki, półki, wieszaczki, obrazki w ramkach, lustro i narzędzia. Ma obecnie 16 lat i wciąż jest ze mną! Obecnie pełni funkcję podestu łóżka. Na zdjęciu lozkow trakcie budowy (zresztą reszta ramy to łóżko piętrowe STUVA, tył to drabinka, stelaż to łóżko górne).
2. Drugim produktem , który sobie chwalę, była rozkładana sofa EXARBY. Tania, zgrabna i wytrzymała. Pamiętam, że miała 189 cm długości a po rozłożeniu szerokość 120 cm :D Zresztą pamiętam wymiary wszystkich mebli, które mam w swoim domu hahhaha Przeżyła dwie przeprowadzki, rozkręcanie, skakanie, psa, dzieci i byłaby ze mną nadal, gdyby nie mój pomysł na zmianę. Szkoda, że nie wiedziałam, iż niebawem "odziedziczę" piwnicę. Sofa by została i zapewne już byłaby znów w użyciu. Towarzyszyła mi przez 11 lat!
3. Kitem natomiast okazała się sofa SKOGABY (o ile dobrze pamiętam nazwę). Obecnie już niedostępna w ofercie. Była dość tania, więc pewnie dlatego jej jakość pozostawiała wiele do życzenia. Pokrycie było jak najbardziej w porządku, tapicerka wytrzymała. Gorzej z mechanizmem rozkładania, który okazał się mało wytrzymały. W konsekwencji siedzisko sofy rozsuwało się za każdym razem, kiedy ktoś próbował wygodnie się rozsiąść i oprzeć plecy.
4. Z kolejnym meblem mam problem. Nie wiem, czy zakwalifikować go do porażek czy hitów. Uważam, że plasuje się gdzieś pomiędzy. Mowa o rozkładanym stole NORDEN. Miałam wersję w kolorze drewna. Potem żałowałam, że stól jednak nie jest biały. Został w domu, w którym mieszkałam i służy obecnemu właścicielowi po dziś dzień. Plusy stołu to przede wszystkim ilość miejsca, które zajmuje po złożeniu (około 35 cm). Minus to noga na samym środku końca blatu, która uniemożliwia siedzenie od frontu. W konsekwencji stół pomieści maksymalnie 4 osoby a mógłby 6! jest ciężki i toporny, ale wytrzymały. Może służyć jako zagłówek łóżka pojedynczego w kawalerce.
5. Za to z lampką serii JANSJO nie mam żadnego problemu z oceną. 10/10 i tyle. Jest energooszczędna, jest tania, jest wszechstronna, można ją wszędzie zabrać, daje dużo światła mimo swoich niewielkich rozmiarów. Była z nami na wakacjach, w szpitalu, służy jako reflektor przy szafie, oświetlenie blatu kuchennego oraz lmpka nocna. Klips pozwala zamontować ją wszędzie a długi kabel ułatwia użytkowanie. Obecnie niestety nie ma takiej samej w ofercie. Były w kolorach białym i czarnym.
6. Szafa PAX wąska pierwotnie miała służyć jako przegroda pokoju. Była szafą ubraniową, składzikiem, biurem i szafą narzędziową. Obecnie służy jako spiżarnia w kuchni. Uwielbiam ją za lekkość, możliwość skręcania i rozkręcania oraz mnogość dodatków. Jest ze mną od 17 lat.
7. Regały BESTA to - po expedicie - mebel nie do zdarcia. Przeżyły nawet upadek z dwóch metrów ;) Zastępowały szafki kuchenne, były regałem na zabawki, ławką do siedzenia, stolikiem kawowym , półką telewizyjną i na książki, regałem narzędziowym a nawet nogą stołu! Obecnie także są domkiem dla świnki morskiej. Przez te szafki - wszystko u mnie liczy się 60-tkami ;)
8. Plusem komód RINEGAST jest ich cena, dlatego są świetnym wyborem do wynajmowanego mieszkania lub jako meble przejściowe. Niestety, ich jakość nie jest najlepsza, więc najlepiej sprawdzają się u mnie jako komody narzędziowe. Ze względu na lekkość kontrukcji a co za tym idzie - mobilność - ciekawie wyglądają ustawione jedna na drugiej. U mnie sześć komód tworzy fajną ścianę, na tle której stoi stół. Są u mnie niedługo (w porównaniu z innymi meblami), bo tylko 10 lat (!) i oprócz pożądanych 60 cm szerokości (wyjaśnienie wyżej ;)) oraz kolorystyki raczej nie są moim ulubionym meblem.
9. Za to do regału TROFAST mam pewność 100%, że regał ten - mimo usilnych reklam producenta - nie nadaje się do pokoju dziecięcego. Będąc w pokoju z ogromną ilością kolorowych zabawek, sprawiał wrażenie kolejnego klocka, który ten nieład powiększa. Kolorowe pojemniki jeszcze pogarszały ten stan. Regał oprócz ciekawej konstrukcji schodkowej, nie miał nic więcej do zaoferowania. Pożegnałam się z nim bez żalu. "Zdobi" obecnie piwnicę mieszkania, w którym kiedyś mieszkałam i tam najlepiej się sprawdza.
10. Ostatnim produktem, o którym wspomnę w moim dzisiejszym wpisie są szafki na buty TRONES. To kolejny wszechstronny mebel. Służy mi nie tylko w przedpokoju, ale również w garderobie jako szafki na skarpetki, kosz na brudne ubranie, pojemnik na akcesoria odzieżowe. W pokoju świetnie sprawdza się jako gazetownik i pojemnik na koce i zabawki. W łazience pełnił funkcję szafki na kosmetyki myjące, papier toaletowy, ręczniki, suszarkę, szczotki i inne akcesoria. Plusem jest również to, że jest lekki, plastikowy (łatwo go umyć), można go stawiać jeden na drugim, ma półeczkę z rantem. Cieszę się, że Ikea postanowiła sprzedawać szafki po dwie w komplecie (kiedyś sprzedawano po trzy, co bywało problematyczne w procesie aranżacji).
Podsumowując, Ikea ma w swoim asortymencie zarówno perełki jak i zgniłe jaja. Co sprawia, że jest tak popularna? Cena i trafna ocena potrzeb klienta i oczywiście... klopsiki ;) (chociaż ja akurat wolę ich pieczywo chrupkie :))
Jeśli chcielibyście poznać zalety i wady innych produktów Ikei - dajcie znać w komentarzu.
Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)