MODNA (?) DEPRESJA

Obecnie coraz więcej mówi się o emocjach, o byciu w zgodzie ze sobą, o byciu wystarczającym i o tym, że można sobie z czymś nie radzić. Ostatnio jednak - mam wrażenie- to nieradzenie sobie ze sobą nie ma nic wspolnego z jednostką chorobową a tak jest nonszalancko nazywane. 

Depresja może pojawić się w różnych sytuacjach naszego życia. Nie zawsze jej początkiem jest jakaś katastrofa. Bardzo często bywa tak, że w trakcie stresujacego epizodu w naszym życiu działamy a problem pojawia się, kiedy wszystko się skończyło, kiedy nie musimy działać na wysokich obrotach. Wtedy opadamy. Wchodzimy w stan niebytu. Nic nam się nie chce a jeśli tak, to nie jesteśmy w stanie się zmusić, by to robić. Osoby w depresji nie funkcjonują w świecie zewnętrznym a jeśli tak - to na lekach. W stanie zaostrzenia choroby nie są w stanie funkcjonować! 
I teraz pytanie: ilu z tym influencerskich ludków faktycznie przeżyło tę chorobę, nosi ją w sobie jak bombę zegarową. Ilu bierze leki na stałe, bo - uwaga! - prawdziwa depresja niemal zawsze powraca! Trzeba brać leki.  Zwykle na stałe. Bez aktywnego epizodu w wywiadzie - mniejsze dawki, ale jednak należy brać. By ten stan nie wrócił, by można było normalnie żyć. Depresja to choroba. Choroba psychiki, psychiczna - mówiąc dosadnie. To nie jest modny stan, którym fajnie się pochwalić, żeby dołączyć do hasztagu. To okropna choroba, która każdego dnia zbiera żniwo. Młodzi ludzie mówiący o depresji zwykle jej nie mają. Oni sobie po prostu nie radzą ze światem, bo tak ich wychowali rodzice, bo nie żyją w społeczeństwie tylko w telefonie,bo nie biorą za nic i nikogo odpowiedzialności, bo wszystko za nich robią dorośli, bo rozwiązywanie problemów ich nie dotyczy. Czują niemoc, co pięknie nazywają depresją. 
Zapytałam mojego syna, który w pewnym momencie też twierdził, że ma depresję,czy jest gotowy na szpital psychiatryczny i przyjmowanie leków. Czy jego życzenie śmierci jest na tyle poważne, czy gdyby dostał nowy telefon/konsolę/kupę kasy/nie musiał chodzić do szkoły, to czy jego stan by się poprawił. Uznał, że niektóre rozwiązania poprawiłyby mu humor. I wiecie co? To nie jest depresja. Człowiek w depresji ma w d... to wszystko. On prostu ma gdzieś cały świat, ma gdzieś siebie. Nie interesuje go, że śmierdzi, bo nie mył się przez 2 tygodnie, że nie je, że nie ma na rachunki. Nie interesuje go nic.  To jest depresja! Zanim więc zaczniecie ją modnie "nosić" - pochylcie się nad sobą i zastanówcie, czy faktycznie chcielibyście być w sytuacji tego naprawdę chorego człowieka. 

Komentarze