Kiedy system zgłasza błąd – o ucisku, który nie jest tylko w szyi

Słyszeliście kiedyś ten dźwięk? Cichy szum pracującego procesora, który nigdy się nie wyłącza. To ja. Robot marki "Mama-Twórczyni-Logistyk".

Model o zwiększonej wydajności, który zaplanuje każdą minutę dnia, dopilnuje terminów w projektach, zadba o specjalistyczną dietę domowników, podaje leki co 2 godziny i jeszcze odpisze na maile "na już". Ale ostatnio mój system zaczął zgłaszać błąd. Fizyczny. Mechaniczny.

Wyszłam z USG tarczycy z diagnozą, która nie zostawia złudzeń: guzy tarczycy rosnące jeden na drugim. Dosłownie zabierają mi miejsce do oddychania. Kiedy kładę się spać, czuję ucisk w gardle, jakby ktoś położył mi dłoń na szyi. To dziwne uczucie, bo przecież od dawna mam wrażenie, że coś mnie dusi – tylko do tej pory myślałam, że to „tylko” codzienność.

Kiedy priorytety muszą stać się twarde jak cegła

W mojej Metodzie 3/4P zawsze uczę o planowaniu i priorytetach. Ale życie potrafi dopisać do teorii bardzo praktyczny scenariusz. Kiedy dostajesz wyniki badań, które jasno mówią: "ucisk jest fizyczny", nagle wszystkie teoretyczne priorytety nabierają nowej wagi. Mój nowy "Projekt Oddech" to teraz powrót do fundamentów mojej metody w wersji bezkompromisowej:

  • Priorytet - Zdrowie: Dieta przy chorobie to nie prośba o uwagę, to zalecenie medyczne. Dbanie o siebie to obowiązek serwisowy. Bez sprawnego silnika Ceglany Domek nie ruszy z miejsca.
  • Planowanie czasu dla siebie: Joga i spacer są w kalendarzu tak samo sztywno, jak projekty dla klientów. To czas niepodlegający negocjacjom.
  • Przestrzeń: Jako projektantka wnętrz wiem, że z zagraconego pokoju trzeba wyrzucić zbędne meble, by móc oddychać. Podobnie jest z grafikiem – wycinam to, co mnie dusi, by zrobić miejsce na rekonwalescencję po operacji tarczycy.

Dlaczego o tym piszę?

Piszę to, bo wiem, że wiele z Was – kobiet tworzących – ma tendencję do "nadwydajności". Zapominamy, że system, który tylko daje, w końcu się zawiesza. Moja tarczyca powiedziała mi "stop". I choć decyzja o operacji jest trudna, traktuję ją jako szansę na nowy, lżejszy projekt. Taki, w którym każda minuta na pisanie jest wywalczona dla samej siebie.

Moja lekcja dla Was: Nie pozwólcie, by Wasza "Poduszka" (fundament regeneracji) stała się cienka jak papier. Gdy czujecie ucisk – wróćcie do fundamentów. Ja zaczynam od odzyskania swojego oddechu.

Komentarze