Obecnie na rynku średnich i dużych
przedsiębiorstw panuje moda na wprowadzanie kodeksów ubierania oraz konkretnego
zachowania względem klienta. Moda ta przyszła z krajów wysokorozwiniętych, szczególnie
Stanów Zjednoczonych, gdzie reguluje się wszystko, by nie być podanym do Sądu o
odszkodowanie.
Zasady ubierania określa się
mianem „dress code”,
zasady zachowania względem konkretnego odbiorcy – najczęściej „etyką w biznesie”,
która również traktuje o zachowaniu się biznesmenów w trakcie zawierania
transakcji.
Przedsiębiorstwa wdrażając takie
zmiany zwykle wprowadzają także specjalne nazwy z nimi związane. Mają one na
celu wywołać w pracowniku poczucie brania udziału w ważnym projekcie, a tym
samym wpływać na podwyższenie jego samooceny i zwiększenie motywacji do
działania. Nazywa się to różnie: kontakt, first touch czy wizytówka – określenia te najczęściej
odnoszą się do ogólnego wrażenia, jakie ma odnieść odbiorca po pierwszym
spotkaniu. Pierwsze wrażenie na ogół wpływa na ogólną ocenę przedsiębiorstwa,
dlatego bardzo dużą wagę przykłada się właśnie do niego.
Przyjrzyjmy się zatem kilku
rodzajom przedsiębiorstw: instytucjom finansowym oraz sklepom spożywczym i
wielobranżowym z poziomu przeciętnego odbiorcy ich produktów i usług.
Zasady ubierania wprowadza się w
przedsiębiorstwach, gdzie pracodawca nie ma własnych „mundurów”, ale mimo
wszystko wymaga od pracownika konkretnego stylu ubierania oraz barwy odzieży.
Ma to na celu ujednolicenie wyglądu pracowników.
Niestety czasem gama kolorystyczna
ubiorów jest tak źle dobrana, że pracownicy zamiast wyglądać na
profesjonalistów – są odbierani jak roztrzepani uczniowie przed rozpoczęciem
przedstawienia szkolnego. Prym wiodą tu instytucje finansowe, które bardzo
lubią mieć swoje zdanie w sprawach dodatków takich jak apaszka u kobiet i
krawat u mężczyzn zupełnie nie odnosząc ich do kolorystyki wymaganych strojów.
I tak na przykład kreacja w kolorze granatu z białą koszulą oraz do tego
apaszka bądź krawat w kolorze żółto-zielonym wyglądają niedbale i mało
profesjonalnie w oczach odbiorcy. Wystarczyłoby zamienić ubiór na czarny z
żółtą koszulą bądź bluzką i strój ten byłby już widziany jako elegancki, a taka
osoba godna zaufania.
O wiele lepsze są tzw. mundurki,
które pracownicy otrzymują od pracodawcy, zwykle w jednym lub dwóch kolorach.
Granat i bordo na przykład wyglądają bardzo dystyngowanie. W sklepach spożywczych i
wielobranżowych są to na przykład fartuchy bądź uniformy, które zasłaniają
strój prywatny i jednocześnie chronią go od zabrudzeń. Tutaj zwykle stosuje się
kolorystykę, która występuje w logo, tym samym działając na podświadomość
klienta.
Jednak znacznie śmieszniejszym w
oczach potencjalnego Kowalskiego jest wachlarz zachowań wyreżyserowanych
specjalnie dla kadry mającej kontakt z klientami. W instytucjach finansowych bardzo popularne
jest wstawanie, kiedy ktoś wchodzi, a w niektórych nawet wychodzenie zza biurka
i podawanie ręki. O ile jest to do przyjęcia wobec stałego klienta, o tyle nowy
może się po prostu wystraszyć albo uznać takie zachowanie jako niestosowną
manierę.
Stawiając się natomiast na miejscu
pracownika – taka sytuacja może być dość frustrująca. Jeśli pracownik prowadzi
już rozmowę z klientem, a musi podejść do tego, który właśnie wszedł, by się z
nim przywitać, to staje się to niezręczne dla wszystkich stron i może być
odebrane przeciwnie od oczekiwanego efektu. Co innego, gdy na spotkanie nam
wychodzi manager oddziału, wita się i pyta o cel wizyty, a potem podchodzi z
nami do konkretnego (zwykle niezajętego innym klientem) pracownika. Takie
zachowanie jest bardzo profesjonalne, a dodatkowo podnosi ocenę instytucji w
oczach nowo przybyłego klienta.
Znacznie lepiej jest to rozwiązane
w sieciach na przykład spożywczych, gdzie pracownicy po dokonaniu zakupów –
mówią (z przekonaniem- rzecz jasna): „dziękujemy i zapraszamy ponownie”, a przy
tym starają się być życzliwi dla kupujących. Odbierane jest to bardziej
przychylnie i naturalnie, dzięki czemu podnosi ocenę przedsiębiorstwa i tym
samym zyski ze sprzedaży.
Tego typu zabiegi mają działać
oczywiście na korzyść przedsiębiorstw. Czasem jednak warto zwrócić większą
uwagę na przydatność danego produktu lub usługi, a do sklepu iść z kartką na
zakupy.

Komentarze
Prześlij komentarz
Pamiętaj, że "hejtowanie" niczemu nie służy ;)